Niemiec ocenił szanse Tomasiaka na olimpijski medal. Naprawdę to powiedział

Marcus Eisenbichler zakończył karierę w ubiegłym sezonie podczas lotów w Planicy. 34-latek ma na swoim koncie brązowy medal olimpijski wywalczony w konkursie drużynowym w Pekinie w 2022 roku. Niemiec wypowiedział się na temat szans Polaków na zdobycze medalowe w Predazzo. Jak przyznał, widzi pewną "furtkę".
Kamil Stoch / Marcus Eisenbichler
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl / Kacper Pempel

Dla Marcusa Eisenbichlera sezon 2024/25 był ostatnim na skoczniach świata. Niemiecki skoczek, który na Bergisel w Innsbrucku zdobył indywidualnie złoty medal mistrzostw świata w 2019 roku, wywalczył w swojej karierze jeden olimpijski krążek. Miało to miejsce podczas igrzysk w Pekinie, kiedy to wraz z drużyną stanął na najniższym stopniu podium.

Zobacz wideo Studio Cortina w Sport.pl

34-latek wypowiedział się na temat szans Biało-Czerwonych podczas trwających właśnie we Włoszech igrzysk olimpijskich. W jego ocenie liderem naszej kadry jest oczywiście Kacper Tomasiak. 18-latek szturmem przedarł się z zaplecza polskich skoków po zwycięstwie w Letnim Pucharze Kontynentalnym. Urodzony w Bielsku-Białej zawodnik "przeniósł" formę z igielitu na śnieg, czego efektem są bardzo dobre wyniki. "Tylko on ma dobry sezon, pozostali są krok za nim" - przyznał Niemiec, cytowany przez portal "WP SportoweFakty".

Jak dodał były mistrz świata, większych szanse dla Tomasiaka widzi na skoczni normalnej. "Ma szanse na skoczni normalnej. Prezentuje dobre wybicie, sylwetkę w locie i lądowanie. Na dużej skoczni brakuje mu agresywności, ale na mniejszej ma cień szansy na medal" - komentował ekspert niemieckiego Eurosportu.

Zobacz też: Leniarski: Będę pierwszy, żeby bronić Lindsey Vonn

Igrzyska w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo są ostatnimi w karierze Kamila Stocha. Skoczek rodem z Zębu ma w swoim dorobku trzy złote medale wywalczone w Soczi oraz Pjongczangu. Były niemiecki skoczek wyznał, iż trzyma kciuki za Polaka podczas jego pożegnania z olimpijskimi obiektami.
"Kamil Stoch w tym sezonie czasami ma lepsze występy, a w innych już nie jest tak dobry. Trzymam za niego kciuki" - powiedział.

Eisenbichler jest jednak realistą i pomimo szczerych chęci nie wróży zdobyczy medalowej dla Stocha. "Wygrał wszystko w tym sporcie, jest mistrzem olimpijskim i dobrym człowiekiem. Trzymam kciuki za niego podczas zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina. Realnie oceniając, jest jednak bez szans na medal indywidualny" - orzekł.

Brązowy medalista drużynowy z Pekinu widzi jednak pewną "furtkę" dla reprezentacji Polski. Ma nią być konkurs duetów, który w tym roku zastąpił po raz pierwszy pełnowymiarowy konkurs drużynowy, w którym każda z nacji musiała wystawić czterech skoczków. "Potrzebujecie dwóch dobrych skoczków. Jeśli obaj będą się dobrze prezentować, mają pewne szanse na walkę o medal w rywalizacji duetów - skwitował Niemiec.

Skoczkowie rozpoczną rywalizację od zmagań na obiekcie normalnym (HS109). W poniedziałek 9 lutego o godzinie 19:00 ruszy konkurs indywidualny. We wtorek 10 lutego o godzinie 18:45 czeka nas rywalizacja drużyn mieszanych. Skoczkowie walkę o medale na dużym obiekcie stoczą w sobotę 14 lutego, również o 18:45. Rywalizację zakończy wspomniany konkurs duetów, zaplanowany na poniedziałek 16 lutego. Początek o godzinie 19:00. Biało-Czerwoni udali się do Włoch w składzie: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch oraz Paweł Wąsek.

Więcej o: