Oczy niemal całego świata skierowane są obecnie na Włochy. To tam odbywają się zimowe igrzyska olimpijskie. Szanse na występ dostało trzech polskich skoczków narciarskich. To Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Pozostali rywalizują w Pucharze Kontynentalnym wraz z zawodnikami innych nacji, którzy nie dostali powołania na olimpiadę. W sobotę aż dwóch Polaków błysnęło w Kranju. Dawid Kubacki zajął trzecią, a Maciej Kot piątą lokatę. Pozostali uplasowali się poza TOP 20. To nie był jednak koniec emocji. W niedzielę czekał na nich kolejny indywidualny konkurs.
Jak poradzili sobie Polacy w pierwszej serii? Najsłabiej spisał się Jakub Wolny. Poszybował na 93,5 m, co okazało się niewystarczające, by zameldować się w finale. Miał sporego pecha. Był pierwszym, który do decydującej serii się nie zakwalifikował. Zajął więc 31. miejsce. Więcej szczęścia miała pozostała piątka Biało-Czerwonych.
Najlepiej zaprezentował się Maciej Kot. Osiągnął 101,5 m. To po pierwszej serii dało mu wysoką, czwartą lokatę. Do podium tracił jednak sporo. Mowa o 6,6 pkt. Mimo to wszystko było możliwe. Solidny skok zanotował również Klemens Joniak. Ba, poszybował jeszcze dalej od Kota, bo na 104 m. Warunki przy jego skoku były bardziej sprzyjające, co przełożyło się na więcej odjętych punktów. Przez to znalazł się za plecami rodaka, a konkretnie na 11. pozycji.
Na dalszych miejscach znaleźli się pozostali Polacy. Piotr Żyła oddał skok na 101 m, Dawid Kubacki na 94 m, Aleksander Zniszczoł na 91,5 m, a Adam Niżnik 96,5. Dlatego też wszyscy znaleźli się poza 20. Plasowali się kolejno na: 22., 24., 26. i 29. lokacie. Po pierwszej serii prowadził Maximilian Ortner. Poszybował na 107 m. Dalej od niego wylądował Jonas Schuster, bo na 109,5 m. Odjęto mu jednak więcej punktów i ostatecznie znalazł się za plecami rodaka. A kto był trzeci? Isak Andreas Langmo po skoku na 103,5 m. Różnica między TOP 3 była jednak niewielka, bo 3,5 pkt, co zapowiadało walkę do końca o najwyższy stopień podium.
Jak Polacy wypadli w drugiej serii? Niżnik osiągnął o metr krótszą odległość niż poprzednio. Mimo wszystko pozwoliła mu awansować o jedną pozycję. Ostatecznie zajął 28. miejsce. W górę tabeli przesunęli się również skaczący kolejno Zniszczoł i Kubacki. Osiągnęli 102 m i 107,5 m, co pozwoliło im znacząco awansować, bo na 21. i 15. miejsce. Szczególnie skok medalisty olimpijskiego z Pekinu zasługiwał na uznanie, bo był oddany niemal w bezwietrznych warunkach.
Słabiej spisał się za to Żyła. Skoczył 98,5 m, przez co spadł w zestawieniu. Uplasował się na 26. miejscu. Spadek zanotował też Joniak. W drugiej serii nie przekroczył 100 m. Ba, zabrakło mu aż ośmiu metrów, przez co był dopiero 20. Jedyna nasza nadzieja na miejsce w TOP 5 lub nawet na podium była w Kocie. I faktycznie Polak skoczył solidnie. Ba, osiągnął 105,5 m. To jednak nie wystarczyło, by zbliżyć się do podium. Nie wystarczyło też, by utrzymać pozycję zajmowaną po pierwszej serii. Finalnie uplasował się na 6. miejscu.
Zobacz też: Haniebne obrazki na igrzyskach. Oto co zrobili Rosjanie.
A jak potoczyła się walka o najwyższy stopień podium? Na trzecim miejscu pozostał Langmo. Osiągnął aż 108,5 m. Do zmiany doszło za to na czele. Na drugą lokatę po skoku na 106,5 m spadł Ortner. Z kolei zawody wygrał Schuster. Wylądował na 107,5 m.