Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 dopiero się rozkręcają, ale dla skoczków pierwsza rywalizacja zaczęła się już teraz. Na czwartkowy wieczór 5 lutego zaplanowano po trzy sesje treningowe zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Treningi pań już za nami. Dwa z trzech wygrała Nika Prevc, a najlepszą z Polek była rzecz jasna Anna Twardosz (kolejno 18., 20. i 27. miejsce). Po nich przyszedł czas na pierwsze olimpijskie skakanie w wykonaniu panów.
Na liście startowej znalazło się rzecz jasna trzech Polaków. Kamil Stoch, Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak zostali wybrania do reprezentowania nas w Predazzo. Największe nadzieje wiążemy rzecz jasna z występem tego ostatniego. O medal będzie oczywiście piekielnie trudno, ale pamiętna historia Wojciecha Fortuny z 1972 roku, czy nawet Dawida Kubackiego (brąz 4 lata temu) uczą nas, by w skokach niczego nie przesądzać. Co do samego obiektu, przed przebudową jego rekordzistą był Adam Małysz (107,5 m), ale teraz stare rekordy już nie obowiązują. A nawet gdyby obowiązywały, to teraz rozmiar obiektu to 107 metrów, więc osiągnięcie Polaka mogłoby zostać pobite.
Pierwszy trening był nieco bardziej wybrakowany, niż się wydawało, bo że Słoweńców nie będzie, to wiedzieliśmy wcześniej. Natomiast poza nimi zabrakło też Włochów oraz Naokiego Nakamury. Nie zmienia to jednak faktu, że z dwóch z trzech Polaków mogliśmy być zadowoleni. Kacper Tomasiak poleciał za 100. metr, a konkretnie 100,5 metra, co dało mu naprawdę dobrą (mimo braku Słowenii) 7. lokatę. Niewiele krócej, a dokładnie 99. metrów, uzyskał Paweł Wąsek. Dla niego 12. miejsce, również bardzo solidne. Niestety gorzej z Kamilem Stochem. On swoje ostatnie igrzyska zaczął od 92. metrów i 29. lokaty. I trening padł łupem Stefana Krafta, który poleciał 103 metry. Austriak wygrał jedyny w tym sezonie konkurs na normalnej skoczni w listopadzie w Falun.
O ile zwycięzca I treningu był dość standardowy i do przewidzenia, tak nad triumfatorem drugiego byśmy tydzień myśleli i takiego byśmy nie wymyślili. Fin Vilho Palosaari zaskoczył wszystkich skokiem na 100. metr, który dał mu pierwsze miejsce ex aequo z Felixem Hoffmannem (103 m). Polacy tym razem w nieco innej kolejności, bo to Paweł Wąsek był najlepszym z naszych, zajmując 10. lokatę po skoku na 99,5 metra! Przy czym Kacper Tomasiak nieznacznie słabiej. 98,5 metra dało mu 11. miejsce. Ciut lepiej niż wcześniej skoczył Stoch, bo 94,5 metra oznaczało w II treningu 24. lokatę.
Byliśmy zaskoczeni taką postawą Fina Palosaariego, ale on w III treningu skoczył jeszcze dalej! Tym razem 103,5 metra. Nie dało mu to kolejnego zwycięstwa, lecz 3. miejsce owszem. Ostatnią sesję wygrał Kristoffer Eriksen Sundal skokiem na 102. metr. Nas cieszyła ciągła dobra postawa Kacpra Tomasiaka, który z mocnym wiatrem w plecy uzyskał 97. metrów i 9. miejsce. W każdym treningu mieliśmy Polaka w Top 10. Tym razem nieco dalej Paweł Wąsek, ale 97,5 metra wciąż niezły wynik (22. miejsce). Najsłabiej znów Kamil Stoch, tym razem 94,5 metra i 28. lokata.