Po tej decyzji skoczków Małysz nie wytrzymał. "To był dla mnie policzek"

Wstąpienie do wojska to powszechna droga dla skoczków w Austrii czy Niemczech. Podobne rozwiązanie w Polsce, pełniąc jeszcze obowiązki dyrektora ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej próbował wprowadzić Adam Małysz. Jak się skończyło?. - Dla mnie to był strzał w policzek - mówił w programie "3. Seria" Małysz.
Adam Małysz
screen: TVP Sport

Wielu utalentowanych polskich skoczków przedwcześnie skończyło swoje kariery z powodu trudności finansowych. W skokach narciarskich brak wysokich wyników wiążę się z obowiązkiem szukania innych źródeł dochodu. Z tym problemem poradzili sobie Austriacy oraz Niemcy. W tych krajach skoczkowie należą do wojska. W Polsce taka praktyka jest stosowana m.in. w lekkoatletyce. Jak się okazuje, podobne rozwiązanie chciał wprowadzić Adam Małysz

Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia

Małysz był wściekły po decyzji skoczków. "To był dla mnie policzek" 

Temat służby wojskowej dla polskich skoczków poruszono w trakcie programu "3. Seria" TVP Sport, którego gościem był prezes PZN. Tam zdradził, że próbował wprowadzić możliwość wstąpienia do wojska dla zawodników. Pomysł narodził się w czasach kiedy wybitny skoczek pełnił obowiązki dyrektora ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej. Początkowo chętnych było niemało. Większość z nich się jednak wycofała. 

–-Mocno w tym uczestniczyłem. Zgłosiło się koło 12-15 skoczków, którzy wyrazili chęć. Po czym się wycofali. Dla mnie to był strzał w policzek. Zdenerwowałem się. Próbowaliśmy to rozwiązać, szczególnie chodziło o zawodników, którzy nie mają szans na stypendium, bo nie są topowymi zawodnikami – przyznał Małysz w programie  "3. Seria" w TVP Sport. 

Zobacz też: Małysz dosadnie podsumował swoją prezesurę. Tak mówi o przyszłości

Z możliwości wstąpienia do wojska skorzystało tylko dwóch skoczków 

Z propozycji Małysza ostatecznie miało skorzystać tylko dwóch skoczków. Arkadiusz Jojko i Jarosław Krzak. Zawodnicy mają być bardzo zadowoleni z takiego rozwiązania. Wcześniej niezainteresowani skoczkowie praktycznie nie mają szans na zmianę decyzji. 

- Jojko i Krzak sobie to bardzo chwalą. Mogą kontynuować skakanie, mają uposażenie wojskowe. A inni zrezygnowali, nie poszli do poboru i dziś można powiedzieć, że nie mają na to szans. Wojsko najchętniej przyjmuje zawodników, którzy odnieśli już sukces. Dwa są kryteria dla tych sportów, które mogą się w wojsku przydać. Skoki? No nie za bardzo - podkreśla w programie "3. Seria" TVP Sport Małysz. 

Zdecydowanie się na służbę wojskową okazało się dla Jojko i Krzaka słuszną decyzją. Zawodnicy wciąż rywalizują na dość wysokim poziomie. Jarosław Krzak w trakcie bieżącego sezonu, pięciokrotnie punktował w zawodach Pucharu Kontynentalnego. W Zhangjiakou zajął 11. miejsce. 

Więcej o: