Wyrzucona za drzwi torba ze sprzętem i wściekłość jednego ze skoczków. Ewidentne manipulacje i naciąganie materiału kombinezonu dwóch zawodników. Kontrola elementu sprzętu, o którym mówiło się, że nigdy się go nie sprawdza. Spędziłem większość konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku pod kabiną kontrolera sprzętu i się nie zawiodłem. Nie zabrakło ciekawych scen. Jednak najważniejszy wniosek z tych obserwacji jest jednak zupełnie inny i niespodziewany.
Kontener numer 1826306. Niebieski, dostarczany przez firmę, która na reklamie na jednej z jego ścian chwali się 40-letnim doświadczeniem. Wygląda zwyczajnie, niepozornie. A skrywa jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze pomieszczenie na całej skoczni. Na drzwiach, które otwierają się co chwilę, wisi kartka z białym napisem na błękitnym tle - barwach promocyjnych Turnieju Czterech Skoczni. Napis to "Equipment Control".