Na swój pierwszy Turniej Czterech Skoczni pojechał, bo zrzutkę zrobili sąsiedzi. Niewielką - spał w jednym łóżku z trenerem. Czy Kamil Stoch, Dawid Kubacki albo Piotr Żyła weszliby kiedykolwiek na szczyt, gdyby 25 lat temu Adam Małysz w fantastyczny sposób nie przeskoczył przepaści między Polską a światem?
"Każde zwycięstwo Polak opija wódką. Jego jedynym błędem, jaki popełnił w Turnieju Czterech Skoczni, było to, że na sponsora wybrał Red Bulla, a nie któregoś z producentów alkoholi" - pisał "Bild".
- Żeby przegrać, Polak musiałby zapomnieć na górze skoczni przypiąć narty. A możliwe, że nawet wtedy poleciałby najdalej - mówił Dieter Thoma.
- Styl jego wygranych? Wielki, wspaniały. Ale to było okropne. W każdym skoku przeskakiwał nas o 10 metrów. Jestem pewny, że to nas wszystkich bardzo zmobilizuje. Ta jego dominacja nie potrwa długo. Uciekł nam, ale go dościgniemy - miał nadzieję Andreas Widhoelzl, ostatni zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni przed Małyszem.