Ma 18 lat i jest jedynym polskim skoczkiem, który w tym sezonie punktował we wszystkich konkursach Pucharu Świata. W Lillehammer był 18. i 22., w Falun 12. i 15., w Ruce 18., a w sobotę w Wiśle zajął 25. miejsce.
W sumie po pięciu konkursach Tomasiak ma 79 punktów i jest 19. w klasyfikacji generalnej. W Wiśle musi sobie radzić na skoczni, która jest dla niego trudna, i z otoczką, jakiej nigdy wcześniej nie miał. Ale Kacper radzi sobie bardzo dobrze. Jest spokojny, wyważony, skupiony na tym, co ma do zrobienia na skoczni.
Kacper Tomasiak: Jeszcze nie mam.
- Myślę, że niedługo będę miał. Na Zakopane już postaram się przygotować. A może nawet wcześniej. Sytuacja jest dynamiczna.
- Myślę, że po prostu dobrze się czułem w tych pierwszych zawodach na północy. Ale też wiem, że mam jeszcze trochę do poprawy w skokach i staram się myśleć o tym i zupełnie nie zaprzątać sobie głowy tym całym szumem medialnym. Skupiam się na tym, co mam robić na skoczni, bo chcę, żeby to jak najlepiej wychodziło.
- Tak.
- Nie skupiam się na takich statystykach, nie szperam w tym.
- Tak jest. Ja tylko chcę skakać jak najlepiej, na razie mi to wychodzi i oby się utrzymało tak, jak jest teraz. A nawet, żeby było lepiej.
- Tak, głównie tam mam problem. Na progu to już jest bardzo dobrze, dostaję już tylko ewentualnie jakieś uwagi odnośnie timingu. Natomiast jeśli chodzi o lot, to nie da się go poprawić na raz, tylko trzeba po prostu się wczuć w skoki i jak najwięcej ich oddawać, żeby to poprawić.
- To fakt, że w sezonie ciężko jest potrenować, ale myślę, że skoki nawet z tymi błędami i tak wychodzą mi całkiem dobrze, więc nie ma co tak odpuszczać jakichś zawodów, żeby trenować dodatkowo. Widzę, że nawet mimo tej małej liczby skoków, które oddajemy, jest minimalny progres cały czas, więc jeśli się utrzyma, to myślę, że w przyszłości będzie bardzo dobrze.
- Bardziej tu trenowaliśmy, bo zawodów tutaj jest mało. Tak naprawdę jedynie Puchar Świata i mistrzostwa Polski. Ale w ostatnich latach mistrzostw Polski tu nie było, a w Pucharze Świata jeszcze nie startowałem, więc skocznię znam głównie z treningów tutaj. I myślę, że znam ją dość dobrze.
- Może nie jest tak, że mi pasuje, ale też nie jest tak, że mi nie pasuje. Myślę, że jak teraz jestem w lepszej formie niż chociażby w poprzednich sezonach, to powinna mi bardziej spasować. Bo jak się jest w dobrej formie, to najczęściej wszystkie skocznie pasują bardziej.
- Przyjemnie jest widzieć z góry tak dużo biało-czerwonych flag. Może powoduje to troszeczkę większy stres, ale myślę, że udało mi się z tym fajnie sobie poradzić i się na ten widok uśmiechać. Wcześniej nie miałem takiej okazji, to dla mnie nowe doświadczenie. Generalnie w trakcie skoku umiem się od wszystkiego dookoła się odciąć i jak się puszczam z belki, to umiem się skupić na tym, co trzeba zrobić. Wtedy już nie słucham tego szumu dookoła. Liczę, że cały czas będzie mi się udawało do tego podchodzić raczej chłodno i oddawać tu dobre skoki.
- Tak, jest rodzina i trochę znajomych. Ale to mi tylko pomaga.
- Wystarczy życzyć mi, żebym dobrze skakał. A to się przełoży na wyniki.
- Chciałbym tam wystartować, ale to na razie jeszcze zbyt daleka perspektywa. Teraz myślę o najbliższych startach.
- To by na pewno było coś wspaniałego, ale myślę, że szanse na to jednak nie są wielkie.
- Z powtórek kojarzę, że Kamil Stoch odtańczył dla Adama Małysza specjalny taniec i że razem stanęli na podium. Ale dla mnie to są naprawdę bardzo dawne wspomnienia.