Niemal każda potęga skoków znalazła swoją działkę w kwestiach sprzętowych i technologiczno-naukowych. Rozwija je na własny sposób i błyszczy. Rozwiązań, którymi można się inspirować i z nich czerpać, nie trzeba daleko i długo szukać. Rywale inwestują pieniądze, zyskują, a u nas cisza i niemal bezczynne oczekiwanie na cud. Przez to już teraz zostajemy w tyle. A za chwilę może być tak, że nie dogonimy tych, którzy potrafią z tego świetnie korzystać.
Maciej Maciusiak, gdy w długiej rozmowie na Sport.pl spytaliśmy, czego brakuje polskim skokom i czego w Polskim Związku Narciarskim na pstryknięcie palcem nie załatwi nawet Adam Małysz, nie zastanawiał się długo. - Do wykonania jest praca systemowa, nie na rok, a co najmniej na dwa-trzy lata. Trzeba zaangażowania ministerstwa, współpracy np. z uczelniami naukowymi. Bo nam brakuje takiego zaplecza stricte naukowego, technologicznego - wskazał nam bez wahania trener Polaków.