Koniec pracy Thomasa Thurnbichlera z kadrą skoczków nikogo nie zaskoczył. Wyniki nie były najlepsze, od dawna krążyły też plotki, że brakuje chemii pomiędzy zawodnikami a szkoleniowcem. Tylko że mało kto się spodziewał, że skoczkowie od razu zaatakują byłego trenera - tym bardziej że przecież PZN zaoferował Thurnbichlerowi dalszą pracę przy polskich skokach.
- To, co Thomas robił, żeby zrobić pod górkę Kamilowi, zakrawa na zbrodnię - mówił Dawid Kubacki, który na tym się nie zatrzymał. Reprezentant Polski zjechał z góry na dół niemal cały warsztat trenerski austriackiego szkoleniowca. Ogromne kontrowersje wzbudził też Aleksander Zniszczoł. - Byłoby ciężko, jakby Thomas został. W tej grupie byłoby 30 procent mniej zaangażowania - powiedział. To wszystko kontrastowało z wypowiedziami szkoleniowca, który pożegnał się z reprezentacją Polski w dużo lepszym stylu.
Na wypowiedzi skoczków zareagował Rafał Kot - członek zarządu PZN oraz ojciec Macieja Kota - który w studiu Polsatu Sport nie ukrywał oburzenia.
- Musi wrócić ta chemia w kadrze - zaczął działacz. Przerwał mu wtedy dziennikarz Polsatu Sport Maciej Kurzajewski. - Powiem szczerze, że jak słyszę te wypowiedzi zawodników, to słowo chemia nie istnieje w tej reprezentacji - zauważył.
- Wypowiedzi są tragiczne. Ja się pod tym podpisuję. Oddzielmy to, bo te wypowiedzi mnie się bardzo nie podobają. Nie można tak się wypowiadać - odpowiedział mu Rafał Kot.
Następcą Thomasa Thurnbichlera został Maciej Maciusiak. Przed szkoleniowcem bardzo trudne zadanie. Jego głównym celem będzie doprowadzenie starzejącej się kadry do dobrego wyniku na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie.