Największe kontrowersje wzbudziła decyzja selekcjonera Thomasa Thurnbichlera o niepowołaniu na mistrzostwa świata Kamila Stocha. - To sprawa niepoważna i zagrywka poniżej pasa. Ta sztuczność i złośliwość jest nie na miejscu - komentował Krzysztof Sobański, były trener Stocha.
Na mistrzostwa świata nie pojechał też Maciej Kot. Polski skoczek tuż przed mistrzostwami świata był w bardzo dobrej formie, ale do kadry się nie załapał. Ostatecznie Thomas Thurnbichler do Norwegii wziął Pawła Wąska, Jakuba Wolnego, Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę i Aleksandra Zniszczoła. We wczorajszych kwalifikacjach wszyscy awansowali do niedzielnego konkursu.
Teraz w rozmowie z TVP Sport Maciej Kot zdecydował się skomentować decyzję selekcjonera. Okazuje się, że skoczek nie ma większego żalu do szkoleniowca. - Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się innej decyzji. Nie było to dla mnie rozczarowanie. Od jakiegoś czasu byłem świadomy, że te mistrzostwa świata się ode mnie oddalają. Oczywiście do końca walczyłem i do Japonii leciałem z takim przeświadczeniem, że dam z siebie wszystko i jeżeli pokażę najlepsze skoki, na jakie mnie stać, to może będzie jeszcze szansa wskoczyć do składu - powiedział.
- Jednak gdy to się nie udało, to nie byłem rozczarowany, bo wiedziałem, że to nie zależy wyłącznie od jednego weekendu, ale od przekroju całego sezonu. A oprócz dobrych rzeczy w Pucharze Kontynentalnym były też te, które mnie rozczarowały. Szczególnie początek w Pucharze Świata był nieudany. Powrót do Pucharu Kontynentalnego był dobrą decyzją i kolejnym wyzwaniem, ale wiadomo, że to spowodowało, że oddaliłem się od składu na mistrzostwa świata. Nie mam w ogóle żalu ani do trenerów, ani nikogo innego, tylko do siebie - dodał.
Polacy nie są wśród faworytów do medali - jakikolwiek krążek byłby ogromnym sukcesem polskiej reprezentacji. Niedzielny konkurs indywidualny na mistrzostwach świata w Trondheim rozpocznie się o godzinie 17:00. Zachęcamy do śledzenia relacji na żywo oraz wyników w Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.