W sobotnich kwalifikacjach najlepszym polskim skoczkiem był Paweł Wąsek, który zajął 17. miejsce. Niewiele gorsi byli Aleksander Zniszczoł i Dawid Kubacki. Najgorzej w kwalifikacjach spisał się Piotr Żyła, który dwa lata temu w Planicy został mistrzem świata. Ostatecznie jednak wszyscy Biało-Czerwoni awansowali do dzisiejszego konkursu.
To jednak za mało, żeby liczyć na walkę o medale. Paweł Wąsek do pierwszego Johanna Andre Forfanga tracił ponad 17 punktów. Norweg oddał skok o 8 metrów dalszy od Polaka. Dlatego nie dziwi brak optymizmu fanów i ekspertów przed niedzielnym konkursem. W rozmowie z WP SportoweFakty Przemysław Babiarz przyznał, że marzy mu się medal Piotra Żyły. Jednak od razu dodał: - Aczkolwiek to bardziej argument z krainy rozrywki. Sport jednakże mieści się w granicach rozrywki i sam Piotr również.
Komentator nie ma większych złudzeń, jeżeli chodzi o medalowe szanse Polaków. - Mimo wszystko medal indywidualny naszego skoczka będzie dla mnie jednakże mniej więcej takim cudem, jak zwycięstwo Dawida Kubackiego w Seefeld - stwierdził.
Nie daje też Polakom większych szans w konkursie drużynowym. - Te trzy ekipy (Austriacy, Niemcy i Norwegowie - przyp. red.) powodują, że wślizgniecie się na podium Polaków, graniczyłoby z cudem. Już nie mówię o Słoweńcach, którzy również będą mieli jakieś argumenty. Do pokonania są Japończycy. Piąte miejsce jest czymś, co powinno nas usatysfakcjonować - przyznaje.
Babiarz nie ukrywa też rozczarowania decyzją Thomasa Thurnbichlera, który nie wziął na mistrzostwa świata Kamila Stocha. - Żałuję, że Kamil Stoch nie pojechał na mistrzostwa świata. Nie gubi się takiego sportowca. Dodatkowo w Sapporo skakał przyzwoicie. W drugich zawodach był najlepszym z Polaków. Nie poleciała tam reprezentacja w najsilniejszym składzie, ale w jednym z konkursów Kamil wyprzedził lidera kadry, Pawła Wąska - zaznaczył.
Dzisiejszy konkurs w Trondheim rozpocznie się o godzinie 17:00. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo oraz aktualnych wyników w Sport.pl, oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.