Kubacki nikomu o tym nie powiedział. Zobaczył coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć

Jakub Balcerski
Dawid Kubacki i Piotr Żyła podczas zawodów PŚ w Lake Placid w 2023 roku
Screen Eurosport

Lake Placid w świecie skoków od dwóch lat kojarzy się z polskimi kibicami i tym, jak licznie wspierali wtedy kadrę Thomasa Thurnbichlera w USA. Piotr Żyła i Dawid Kubacki odwdzięczyli im się wówczas historycznym zwycięstwem - Polacy jako pierwsi wygrali zawody duetów w Pucharze Świata. A niespełna rok później dowiedzieliśmy się, że tej wygranej mogło nie być.

Tej zimy podczas zawodów w Lake Placid niestety nie możemy się cieszyć sukcesami polskich skoczków. Nawet lider kadry Paweł Wąsek nie skacze tu tak dobrze, żeby wykorzystać pełnię swojego potencjału. W pierwszym konkursie okazał się najlepszym z Polaków, ale zajął 11. miejsce. Rok temu najlepszym ze skoczków Thomasa Thurnbichlera był tu Piotr Żyła, który raz znalazł się nawet tuż za podium, na czwartej pozycji. Na pewno najchętniej, myśląc o zawodach w USA, polscy kibice wracają jednak do 2023 roku. To wtedy można tu było świętować sukcesy naszych zawodników.

Zobacz wideo Coming out polskiego skoczka! Kosecki: Mega szanuję taką postawę

Kubacki i Żyła mogli odśpiewać "Mazurka Dąbrowskiego" w USA. Pokazali, że są w stanie powalczyć na MŚ

Dwa lata temu w Lake Placid odbywał się pierwszy, historyczny konkurs nowego formatu w Pucharze Świata. To zawody duetów - trzy serie skoków dwuosobowych zespołów z każdego kraju. Powstał jako urozmaicenie dotychczasowych zawodów. Był dynamiczny i dość nieprzewidywalny, trochę inny od tradycyjnego konkursu drużynowego, który wkrótce zostanie przez duety zastąpiony na igrzyskach olimpijskich.

Polacy mieli wtedy niezły sezon. Pierwsza zima za kadencji trenera Thomasa Thurnbichlera przynosiła sukcesy: podia i zwycięstwa, ale akurat przed Lake Placid jego skoczkowie zaczęli łapać zadyszkę. I to właśnie ten konkurs w USA udowodnił, że Polaków stać na świetne skoki. A zaczęliśmy już się martwić, mając w pamięci, że niewiele czasu zostało do mistrzostw świata w Planicy.

Podczas duetów w Lake Placid Thurnbichler nominował do składu Piotra Żyłę i Dawida Kubackiego. W pierwszej serii skoczyli odpowiednio 123 i 128 metrów, co dało im drugą notę. Lepsi byli tylko Austriacy - Daniel Tschofenig i Stefan Kraft, to z nimi Polacy ciągle rywalizowali tego dnia o zwycięstwo. Druga runda przyniosła 122,5 metra Żyły i 127 metrów Kubackiego. A że Austriacy oddali o wiele słabsze skoki to Polska wyszła na prowadzenie w konkursie.

I finałowa seria nic już tu nie zmieniła. Żyła uzyskał 127,5, a Kubacki 127 metrów i to polski duet triumfował w Lake Placid. Drugich Austriaków wyprzedził o 13,2 punktu, a trzecich Japończyków o 24,1 punktu. Tłum około dziesięciu tysięcy polskich kibiców zgromadzonych na skoczni w USA mógł się cieszyć z Polakami, a gdy stanęli na najwyższym stopniu, razem z nimi odśpiewał "Mazurka Dąbrowskiego".

Historycznego zwycięstwa mogło nie być. Kubacki opowiedział o wszystkim prawie rok później

Niespełna rok później okazało się, że tych wyjątkowych chwil w Lake Placid mogło nie być. O wszystkim wygadał się Dawid Kubacki. W styczniu 2024 roku podczas zawodów duetów w Wiśle zdyskwalifikowano Włocha Giovanniego Bresadolę za niesportowe zachowanie, czyli... wejście do szatni w czasie konkursu. Skoczek złamał specjalne procedury tej rywalizacji, na którą godzą się wszystkie reprezentacje.

- Trzeba się pilnować, żeby nie zrobić żadnej głupoty - mówił po konkursie o sprawie nietypowych regulacji w zawodach duetów Dawid Kubacki. - Nie wolno zmieniać kombinezonu i manipulować sprzętem. Taka jest uroda tej formuły. Nie jest to w żaden sposób uwłaczające. Nie raz, choćby na treningach, zdarzało nam się w jednym kombinezonie oddać sześć skoków i nikt z tym nie robi żadnego problemu - tłumaczył. I po chwili zdradził, co takiego stało się w Lake Placid w 2023 roku, że Polakom mogło się przytrafić to co Bresadoli w Wiśle.

- Nasz fizjoterapeuta jechał ze mną do góry w jednym wagonie windy. Było tam też piętnaście innych osób, ale podobno było to zakazane. Nikt o tym nie wiedział i jakoś to przeszło. A że było tam aż tyle ludzi, to pewnie trudno byłoby zarzucić manipulację (przy sprzęcie - red.). Inaczej mogłoby się stać, gdybyśmy jechali na dwuosobowym wyciągu - wskazał skoczek.

Teraz duetów w Lake Placid nie było. Pierwszy konkurs indywidualny wygrał Norweg Johann Andre Forfang, a zawody mikstów Niemcy. Drugą indywidualną rywalizację skoczków przewidziano na niedzielę i godzinę 16:00 czasu polskiego. Półtorej godziny wcześniej zostaną rozegrane kwalifikacje. Relacje na żywo na Sport.pl. Transmisje w Eurosporcie, TVN i na platformie Max.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...