Sobota 1 lutego ze skokami narciarskimi w Willingen rozpoczęła się od rywalizacji kobiecej. Dla Polek, Poli Bełtowskiej oraz Anny Twardosz, była to okazja do rehabilitacji za fatalną postawę w mikście. O ile jeszcze 95,5 metra Bełtowskiej szczególnie zaskakujące nie było, tak tylko 98 metrów Anny Twardosz to już rozczarowanie. Szczególnie że na jednym z treningów Polka poleciała 127 metrów, co było najdłuższym skokiem w jej życiu. Ogólnie nasza kadra zajęła dopiero 9. miejsce i drugi raz w historii mikstów nie zakwalifikowała się do drugiej serii.
Co do sobotniej indywidualnej rywalizacji Pań, na starcie pojawiło się 36 zawodniczek, czyli cztery mniej niż tydzień wcześniej w japońskim Zao. Tym bardziej mieliśmy nadzieję, że Annie Twardosz uda się ponownie zapunktować (w Zao była 24. i 19.). Bełtowska natomiast miała na to znacznie mniejsze szanse, ale skoki różne scenariusze widziały.
Niestety Polce nie udało się zaskoczyć pozytywnie. Bełtowska poleciała zdecydowanie najkrócej w całej stawce, bo zaledwie 85 metrów i z notą ledwie 5,9 pkt zajęła ostatnie 36. miejsce. Annie Twardosz z kolei udało się "wślizgnąć" do drugiej serii z trzydziestym wynikiem. Polka skoczyła 108 metrów i o 1,8 pkt wyprzedziła Austriaczkę Chiarę Kreuzer. Jak zauważył Adam Bucholz z portalu skijumping.pl, Twardosz zapunktowała po raz trzeci z rzędu, a takiej serii nie było od 2022 roku i Kingi Rajdy.
Jeżeli chodzi o czołówkę, po pierwszej serii mieliśmy norweski dublet. Prowadziła Anna Odine Stroem (139 m) o 0,3 pkt przed rodaczką Eirin Marią Kvandal (137 m). Podium uzupełniała Jacqueline Seifriedsberger (137,5 m), która skoczyła nawet dalej od Kvandal, ale miała znacznie więcej odjętych punktów za dobry wiatr.
W swoim drugim skoku Annie Twardosz nie udało się poprawić odległości, skoczyła 1,5 metra krócej niż w pierwszym podejściu (106,5 m). Jednak wystarczyło to, by wskoczyć na 29. miejsce kosztem Słowenki Taji Bodlaj. Wygrała Norweżka Eirin Maria Kvandal, która fenomenalnym skokiem na 144,5 metra w drugiej serii znokautowała rywalki. Swoją rodaczkę Annę Odine Stroem wyprzedziła aż o 15,9 pkt. Na trzecim miejscu utrzymała się Jacqueline Seifriedsberger. W klasyfikacji generalnej PŚ nadal prowadzi Nika Prevc (dziś szósta).