Puchar Kontynentalny to zawody drugiej kategorii w skokach narciarskich. Nie brakuje w nich znanych zawodników, którzy szukają formy lub po prostu nie łapią się do reprezentacji swoich krajów w Pucharze Świata. Jednym z takich zawodników jest Maciej Kot, któremu niewiele zabrakło do podium w Bischofshofen.
Obecnie oczy kibiców skoków narciarskich zwrócone są na Zakopane, gdzie w sobotę Polacy zajęli piąte miejsce w konkursie drużynowym, a w niedzielę odbędą się zawody indywidualne. Rano rozegrano jednak konkurs Pucharu Kontynentalnego w Bischofshofen, gdzie kibice mają powodów do zadowolenia z Macieja Kota.
33-latek w pierwszej serii uzyskał 132,5 metra, dzięki czemu uplasował się na ósmej lokacie. Poprawił się jednak w drugiej serii, w której lądował 1,5 metra dalej. Taki wynik pozwolił mu uzyskać czwartą lokatę z dorobkiem 253 punktów. Znany skoczek może jednak mówić o sporym pechu, bo trzeci Markus Mueller lądował na 128. metrze i uzyskał notę 253,1. Wyprzedził więc Kota i zaledwie jedną dziesiątą, a podium pozwolił mu utrzymać 137-metrowy skok z pierwszej serii.
W czołowej 30 znalazło się jeszcze dwóch Polaków - Klemens Joniak zajął 21. miejsce, a Andrzej Stękała był 28. Do drugiej serii nie weszli Tymoteusz Amilkiewicz i Kacper Juroszek, którzy zajęli kolejno 41. i 42. miejsce, a zdyskwalifikowany został Jarosław Krzak.
Zawody wygrał Norweg Robin Pedersen, a za nim znaleźli się Austriacy Jonas Schuster i wspomniany wcześniej Markus Mueller. Za podium był Maciej Kot, a czołową piątkę uzupełnił znany niemiecki skoczek Stephan Leyhe.