Włączający skoczkom zielone światło Borek Sedlak opuszczał Wielką Krokiew zakapturzony. Nie chciał, żeby ktokolwiek go rozpoznał. Czech pozbawił Dawida Kubackiego zwycięstwa. - Dobra, nie będziemy tego komentować - stwierdził oszukany Polak. Za to komentował Halvor Egner Granerud. Zwycięzca mówił wprost, że to Kubacki zasługiwał na pierwsze miejsce. Dwa lata temu na PŚ w Zakopanem nasza kadra miała dużą formę, ale i dużego pecha.
- Masz minę, jakbyś chciał teraz kogoś zabić – powiedział reporter Eurosportu Kacper Merk do Dawida Kubackiego. – Pozdrowić raczej – odparł ironicznie nasz skoczek. A po chwili dodał: Dobra, nie będziemy tego komentować. Bywa. Niestety, było ciężko.
Było nawet bardzo ciężko. Po pierwszej serii tamtego konkursu Kubacki wyraźnie prowadził. Miał aż 8,7 punktu przewagi nad drugim Janem Hoerlem i 15,8 pkt nad trzecimi ex-aequo Norwegami - Mariusem Lindvikiem oraz Granerudem. Już w pierwszej serii walczący o Kryształową Kulę Polak miał trudne warunki, ale wtedy poradził sobie znakomicie i mimo 10 punktów rekompensaty poleciał aż 137,5 metra. Niestety, w rundzie finałowej włączający zielone światło skoczkom Borek Sedlak posłał Kubackiego na stracenie.