W poniedziałek 6 stycznia zakończy się cykl Turnieju Czterech Skoczni. Najlepiej z Biało-Czerwonych prezentuje się Paweł Wąsek. Prezes PZN Adam Małysz przyznał w niedawnej rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onet, że to jest efekt dobrej pracy trenerów i zaufania zawodnika do całego sztabu.
Niestety od jakiegoś czasu nasi weterani - Dawid Kubacki, Kamil Stoch czy Piotr Żyła nie prezentują się najlepiej. Trzykrotny mistrz olimpijski przed tym sezonem postanowił rozpocząć współpracę z indywidualnym trenerem - Michalem Doleżalem, który pracował kiedyś w polskiej kadrze. Niestety mimo to, jego wyniki nie uległy drastycznej poprawie.
W pewnym momencie zaczęto się zastanawiać, czy Thomas Thurnbichler, który uznawany jest za jednego z najbardziej utalentowanych trenerów, nie za szybko podjął się pracy w wymagającym projekcie, jakim jest reprezentacja Polski. W Bischofshofen Adam Małysz został zapytany przez dziennikarzy TVN, czy w ostatnim czasie "szukał w głowie numerów telefonów do innych trenerów". - Mamy dyrektora sportowego Alexa (Stoeckla - przyp. red.), choć on zapowiedział, że nie chce trenować i woli pełnić funkcję wspomagającą - odparł.
Zobacz też: Skandal na TCS! Pomyłka sędziów zabrała Polakom historyczny wynik
- Nie myślałem o odsunięciu Thomasa Thurnbichlera od kadry. Ja przede wszystkim chcę wyjaśnić, w czym jest problem. Po przyjeździe tutaj okazało się, że de facto żadnego problemu nie było i to, że zawodnicy zaczęli coś mówić wynikało z ich frustracji - dodał.
Dziennikarze TVN podkreślili, że problem musi gdzieś leżeć. Zdaniem prezesa PZN technika przy wyjściu z progu się bardzo zmieniła. - Jak popatrzymy, chłopacy pogubili się na rozbiegu i podobną sytuację oglądaliśmy w zeszłym roku. Ucieszyło mnie, jak Dawid Kubacki powiedział w Innsbrucku, że posłucha trenerów i już było inaczej - zakończył.
We wspominanym wcześniej wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Adam Małysz wyznał, że starszym zawodnikom trudno jest zmienić pewne nawyki. Ponadto Thomas Thurnbichler i Alexander Stoeckl mieli powiedzieć prezesowi PZN, że trudno jest dotrzeć im do starszych skoczków.