Fatalne wieści nadeszły o 1:00. Małysz ujawnia. Krok od katastrofy w Wiśle

Jakub Balcerski
Skocznia w Wiśle podczas zawodów Pucharu Świata i prezes PZN, Adam Małysz
Screen Eurosport/ Fot. Agencja Wyborcza.pl

Trudno sobie to wyobrazić, ale drugi konkurs weekendu Pucharu Świata w Wiśle mógł się nie odbyć. Wszystko przez sytuację, która wydarzyła się w nocy z soboty na niedzielę i ruch, który miał poprawić stan zeskoku, a tak naprawdę stworzył ogromny problem. Wielkie brawa należą się organizatorom, którzy przez długie siedem godzin walczyli o odpowiednie przygotowanie skoczni.

Mogło nie być ani czterech Polaków w Top20 niedzielnych zawodów, ani kolejnego zwycięstwa lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Piusa Paschke. Teraz gdy zaglądamy za kulisy tego, co wydarzyło się niedługo po zakończeniu pierwszego wiślańskiego konkursu, aż trudno uwierzyć, że to prawda.

W Wiśle nagle powstał ogromny problem. Małysz ujawnia. "Kopło. Nagle ratrak wyciągnął śnieg"

W piątek i sobotę w Wiśle doszło do diametralnej zmiany pogody względem poprzednich dni. Spadło sporo śniegu, padał także deszcz. To skłoniło organizatorów do próby poprawy tego, co mogliśmy zobaczyć na skoczni.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...