Polscy skoczkowie narciarscy w ostatnim sezonie nie imponowali formą. Tylko Aleksandrowi Zniszczołowi udało się zająć miejsce na podium konkursu Pucharu Świata (dwa razy był trzeci) i tylko on załapał się do czołowej dwudziestki klasyfikacji generalnej cyklu (19. miejsce). - Jestem bardzo zadowolony z tego sezonu. Zrobiłem, co chciałem. Osiągnąłem wszystko, co sobie zakładałem. Na koniec sezonu mam ponad 5000 pkt oraz czołową dziesiątkę w lotach - mówił Zniszczoł po ostatnim konkursie w sezonie. Radość 30-latka była uzasadniona, gdyż był to też jego najlepszy sezon w karierze. Innym pozytywem dla polskich kibiców mógł być pierwszy w historii Pucharu Świata PolSKI Turniej.
PolSKi Turniej po raz pierwszy w historii zawitał do kalendarza Pucharu Świata w skokach narciarskich w 2024 roku. Jako jedna z największych nacji skoków narciarskich Biało-Czerwoni wreszcie doczekali się własnego turnieju na wzór Turnieju Czterech Skoczni, Raw Air, czy Planica 7. Wielkie zawody gościły skocznie w Wiśle, Szczyrku i Zakopanem. I właśnie ich nazwy ("Malinka", "Skalite" i Wielka Krokwia) najbardziej zapadły w pamięci polskich kibiców. Co ciekawe, w zeszłym roku media donosiły, że w Polsce w 2023 roku były 33 skocznie.
Mało kto wie, że w przeszłości Warszawa miała swoją własną skocznię. Ten fakt postanowił przypomnieć jeden z internautów, który za pośrednictwem mediów społecznościowych opublikował zdjęcie mamuta warszawskiego autorstwa Zbyszko Siemaszki.
Na reakcję fanów nie trzeba było długo czekać. "Wygląda to abstrakcyjnie z dzisiejszej perspektywy. Swoją drogą w Warszawie były aż trzy skocznie, na których rozgrywano zawody. To więcej niż w niejednym kurorcie", "Wielki brak" - czytamy. To tylko niektóre komentarze, które pojawiły się pod postem.
Nieistniejący już obiekt był zlokalizowany przy ul. Czerniowieckiej na Mokotowie.