Polski skoczek mówi, co robił po powrocie do domu. Smutne słowa

Maciej Kot w sezonie 2016/2017 zajął wysokie, piąte miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata. Jeszcze dwa lata temu jednak wahał się, czy kontynuować karierę. W ubiegłym sezonie wreszcie pojawiła się nadzieja, że wróci do dobrego skakania. Polak w rozmowie z "Interią" zdradził swój największy problem.

Maciej Kot ponad miesiąc temu zaskoczył wielu kibiców skoków narciarskich. 32-letni zawodnik po raz pierwszy od ponad czterech lat zdobył punkty w trzech z rzędu konkursach Pucharu Świata. - Jednocześnie sensacyjnie został najlepszym z Polaków w klasyfikacji turnieju Raw Air. Jeszcze dwa lata temu wahał się, czy kontynuować karierę. Dziś raczej nie żałuje swojej decyzji - już można rozpocząć dyskusję, czy nie wróci w przyszłym sezonie do kadry A polskich skoczków - pisał Jakub Balcerski, dziennikarz Sport.pl.

Zobacz wideo Małysz ocenia sezon polskich skoczków. "Więcej bym nie dał"

Maciej Kot: To jest mój największy problem. "To temat, który prześladuje mnie od dziecka"

Dlaczego Maciej Kot tak długo musiał czekać na tak długą serię i w poprzednich latach skakał słabo? Gdzie tkwi jego największy problem?

- Wydaje mi się, że główne problemy są dwa. Pierwszy jest złożony, z pogranicza techniki, fizjologii i budowy ciała. Mówię tutaj o słynnym już moim skrzywieniu za progiem, które - jeśli się pojawia - to uniemożliwia dalekie loty. Nawet jeśli inne elementy skoku działają bardzo dobrze, to takie skrzywienie bardzo redukuje walkę o dobre lokaty. To często wywołuje frustrację, bo w efekcie zamiast poświęcić czas na szlifowanie pozycji dojazdowej czy fazy lotu, muszę koncentrować się na tym, aby mój lot w ogóle wyprostować. Jest to temat, który prześladuje mnie od dziecka. Sporo czasu, sił i energii zawsze mnie kosztował i kosztuje. I w zasadzie powiedziałbym, że jest to mój największy problem - powiedział Maciej Kot w rozmowie z "Interią".

Dodał też, że problemem jest też strefa mentalna.

- Pomału zaczyna się rozwiązywać, ale na pewno stwarzał duże problemy w przeszłości, czyli sfera mentalna. Za duża ambicja, która często powoduje frustrację, gdy nie ma spodziewanych efektów, bo efekty oceniam przez pryzmat wyników, zamiast celów procesowych, które wykonujemy w procesie treningowym i dają progres. Myślę, że sam musiałem uczyć się na własnych błędach przez wiele lat. Dopiero teraz niektóre rzeczy dostrzegam i staram się je poprawiać, by więcej nie powtarzać tego samego - dodał Kot.

Zawodnik zdradził, że często pojawiało się u niego załamanie po nieudanych występach. - Jak objawiało się to załamanie w najbardziej krytycznym momencie? - spytał dziennikarz.

- Ogromna frustracja i złość, którą chowałem w sobie, bo były takie momenty, gdy nie do końca chciałem się dzielić emocjami i uzewnętrzniać. Zamykałem się w sobie i nie otwierałem na pomoc innych, co w najcięższych momentach powodowało, że trudno było się ze mną dogadać. To rodziło dalsze konsekwencje, moje życie poza skokami, czyli prywatne, stawało się mało ciekawe, bo wszystko stawiałem na skoki. A gdy wracałem do domu, niezadowolony i sfrustrowany, to tylko analizowałem, co poszło nie tak, co można zrobić lepiej. Cierpieli moi najbliżsi, a ja bez przerwy tak sam siebie obciążający, stawałem się wycieńczony - odpowiedział Kot.

W ubiegłym sezonie zajął on 55. miejsce w Pucharze Świata. Zdobył 21 punktów. Najlepszy sezon w karierze w PŚ Kot miał 2016/2017, kiedy zajął piątą pozycję.

Dwa lata temu Kot zastanawiał się, czy nie rzucić skoków. "Trudno mi powiedzieć, ile mogę wytrzymać"

Dwa lata wcześniej, gdy Kot po ponad rocznej przerwie wracał do zagranicznych zawodów Pucharu Świata w Titisee-Neustadt, był w zupełnie innym miejscu. Także myślami. - Trudno mi powiedzieć, ile mogę wytrzymać. Każdy potrzebuje finansowej pewności i stabilności w życiu zawodowym. Tylko tak mogę się skupić na pracy, która wbrew pozorom jest czymś ciężkim. Niektórym wydaje się, że tak nie jest. Ale całej pracy, którą wykonujemy niestety nie widać - mówił Kot w rozmowie ze Sport.pl i nie wykluczał nawet zakończenia kariery po sezonie - pisał Jakub Balcerski.

Czy Maciej Kot może być jednym z najlepszych polskich skoczków w przyszłym sezonie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.