Nieoczekiwany zwrot w polskich skokach. Niemiec przyszedł z prawnikami

W trakcie minionego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich trener Thomas Thurnbichler zdecydował o odsunięciu swojego asystenta. Po sezonie Marc Noelke miał definitywnie pożegnać się z Polskim Związkiem Narciarskim, ale federacja ma z nim spory problem. TVP Sport informuje, że Niemiec nie chce odejść i uważa, że jego umowa wciąż jest ważna.

Marc Noelke rozpoczynał sezon 2023/24 w Pucharze Świata jako asystent Thomasa Thurnbichlera, ale w grudniu został odsunięty od pracy z kadrą A. - Nie będzie już dłużej wspierał zespołu operacyjnie podczas konkursów w przyszłości. To moja decyzja - przekazał Thurnbichler, którego asystentem został Wojciech Topór i pozostał nim do końca sezonu. Noelke miał pożegnać się z pracą w polskich skokach, ale w sprawie następuje niespodziewany zwrot akcji. 

Zobacz wideo Siatkarze PGE GIEK Skry Bełchatów walczą o play-offy. Mateusz Poręba: Sprzyja nam los

Awantura w polskich skokach? Były asystent chce przyjść z prawnikiem

Noelke w trakcie pracy z kadrą miał narzucać rodzaj treningów, przez który zawodnicy byli wyczerpani fizycznie i nie byli w stanie zbudować dobrej formy. - To on nas cisnął, byśmy trenowali na coraz większych obciążeniach i objętościach. Thomas próbował nas motywować, że to trzeba przecierpieć, a wyniki zobaczymy później - mówił Dawid Kubacki

Po ograniczeniu roli Niemca wydawało się, że definitywnie pożegna się on z pracą w PZN-ie. Czy faktycznie tak się stało? - To bardziej zawiły temat. Naszym zdaniem tak, natomiast Marka zdaje się, że niekoniecznie - powiedział dyrektor sportowy PZN Tomasz Grzywacz w rozmowie z TVP Sport.

Według źródła Noelke nadal czuje się pracownikiem związku i nie uznaje swojej dymisji. Federacja uważa jednak, że słowne odwołanie go ze stanowiska przez Thurbichlera obowiązuje. Ponadto PZN wysłał do 50-latka pismo w sprawie polubownego rozwiązania sporu, ale ten na ofertę w ogóle nie odpowiedział. 

Zamiast tego były asystent trenera Thurnhichlera wolał skontaktować się z kancelarią prawniczą i prawdopodobnie przy jej pomocy będzie chciał rozwiązać cały spór. Sam zainteresowany na pytanie o to rozwiązanie miał odpowiedzieć krótkie "nie" i nie chciał komentować sytuacji. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.