Aleksander Zniszczoł, Piotr Żyła i Kamil Stoch dobrze wyglądali przez cały weekend zawodów w Planicy. W niedzielę potwierdzili, że lubią tę skocznię i bardzo dobrze ją czują. To był najlepszy konkurs dla polskich skoczków w tym sezonie. Jednak konkurenci też dali pokaz wyjątkowych lotów.
Pierwszy znakomity lot w Planicy był autorstwa Roberta Johanssona. Skakał jako piąty i wylądował na 239. metrze, a i tak dało mu to miejsce w środku stawki po pierwszej serii. Nie miał bonifikaty za krótszy rozbieg. Następnie show zrobili Polacy - Kamil Stoch skoczył 227,5 metra, Piotr Żyła 230 metrów, a Aleksander Zniszczoł aż 237 metrów. Szczególnie lot Zniszczoła był imponujący, dał mu drugie miejsce na półmetku konkursu.
Polski skoczek ustępował jedynie Danielowi Huberowi, który skokiem na 247 metrów mógł zapewnić sobie triumf w cyklu Planica 7. Dał też sygnał, że nie odpuści walki o małą Kryształową Kulę na PŚ w lotach narciarskich. Ten skok jeszcze bardziej imponuje, jeśli weźmiemy pod uwagę, że skakał z siódmej belki, miał najkrótszy rozbieg ze wszystkich zawodników.
Ponad 230 metrów skoczyli też Lovro Kos (231,5 m), Peter Prevc (233,5), Stefan Kraft (230,5) i Domen Prevc (233).
Niestety, w pierwszej serii nie popisał się Dawid Kubacki, który nawet nie doleciał do punktu konstrukcyjnego, skacząc zaledwie 194 metry. Zajmował ostatnie miejsce po pierwszej serii.
W ostatniej serii sezonu Kubacki skoczył jeszcze słabiej. Zarówno ten konkurs, jak i cały sezon są dla niego do zapomnienia. Skoczył zaledwie 187,5 metra. Pewne było, że skończy zawody na 29. miejscu.
Jeśli chodzi o zawodników z trzeciej dziesiątki, dobre skoki oddali Ryoyu Kobayashi i Karl Geiger, którzy skoczyli po 232 metry, ale nie przesunęli się dużo wyżej w klasyfikacji.
W drugiej serii dobrze spisał się Stoch. Skoczył 223 metry, dostał od jednego sędziego maksymalną notę za styl. Pokazał, że wciąż ma to "coś" i może na tym bazować.
Prawdziwe petardy odpalili Johansson i Żyła, którzy wyrównali rozmiar skoczni, lądując na 240. metrze. To był atak Norwega i Polaka co najmniej na czołową dziesiątkę. Ponad 230 metrów skoczyli jeszcze Andreas Wellinger i Pius Paschke (po 231 metrów).
Ostatni skok w karierze oddał Peter Prevc. Skoczył 226,5 metra. Chciał zejść ze sceny, będąc w formie. To była piękna kariera, bogata w sukcesy.
Ale było też pewne, że po tym skoku Prevc nie ma szans na małą Kryształową Kulę za loty. Tym bardziej, że chwilę później Kraft skoczył aż 239,5 metra. Za chwilę rakietę odpalił Domen Prevc, skacząc 238 metrów. Potem równie daleko skoczył Zniszczoł (237,5) - to dało mu najniższy stopień podium.
Popis dał na koniec Huber, który skokiem na 242,5 metra z szóstej belki przypieczętował zwycięstwo w konkursie, cyklu Planica 7 i klasyfikacji PŚ w lotach narciarskich. Miał tutaj stratę prawie 50 punktów do Krafta i zdołał ją odrobić, atakował z trzeciej pozycji. Z kolei w konkursie miał 43 punkty przewagi nad D. Prevcem i 49 nad Zniszczołem.
Piotr Żyła skończył konkurs na świetnym, piątym miejscu. Kamil Stoch utrzymał 16. miejsce z pierwszej serii.
Wyniki ostatniego konkursu sezonu w Planicy - czołówka i miejsca Polaków: