Legenda Pucharu Świata szefem polskich skoków? Jednoznaczna odpowiedź

Jakub Balcerski
Z informacji Sport.pl wynika, że poszukujący nowego szefa skoków narciarskich Polacy skontaktowali się w tej sprawie z byłym dyrektorem Pucharu Świata, Walterem Hoferem. W ciągu 28 lat rządzenia najważniejszym cyklem w skokach stał się jego legendą, a teraz pomaga wielu krajom z cienia. Austriak w rozmowie ze Sport.pl potwierdza, że jest w kontakcie z kilkoma federacjami.

Hofer był dyrektorem Pucharu Świata od 1992 roku, gdy Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) utworzyła to stanowisko. Austriak zajął miejsce twórcy najważniejszego cyklu w skokach Torbjørna Yggesetha. Wcześniej pracował też jako fizjoterapeuta kadr Austrii i Niemiec. Podczas blisko trzydziestu lat pracy, choć był różnie odbierany przez kibiców i wielokrotnie krytykowany, swoimi działaniami zasłużył na miano legendy PŚ i najbardziej charakterystycznego skokowego działacza.

"Walter Hofer stał się pewnego rodzaju ikoną skoków. Kibice szukali jego opaski w sklepach internetowych, podobnie, jak kiedyś słynnej czapki Thomasa Morgensterna. Krótkofalówka była obowiązkowym atrybutem. W trakcie odwoływanych konkursów najbardziej odczuwali to dziennikarze, którym komunikaty przekazywane przez to urządzenie przerwały większość rozmów z dyrektorem Pucharu Świata. Nie dziwi zatem, że twórcy trójwymiarowego filmu The Big Jump, nagrywając rozmowę z Hoferem, chcieli ją przeprowadzić w helikopterze przez słuchawki członków załogi. W ten sposób Austriak brzmiał dokładnie tak, jak słyszeli go Miran Tepes, czy później Borek Sedlak w trakcie konkursów. A chwilę później widzowie wielokrotnie widzieli na ekranach swoich telewizorów napis: jury meeting in progress" - pisaliśmy, gdy Austriak w 2020 roku opuszczał stanowisko dyrektora Pucharu Świata.

Zobacz wideo To on uczy polskich skoczków latać. Oto jak pracuje

Były dyrektor PŚ przyjdzie do Polski? PZN szuka nowego szefa skoków

Obecnie Hofer pojawia się w skokach epizodycznie i raczej jako gość zawodów, czy w tle, jako doradca. Jest choćby konsultantem FIS podczas prac nad przygotowaniami do konkursów skoków narciarskich na igrzyskach olimpijskich w 2026 roku.

W zeszłym tygodniu jego nazwisko pojawiło się jednak przy okazji informacji o poszukiwaniach nowego szefa polskich skoków. Podaliśmy wówczas na Sport.pl, że Polski Związek Narciarski podczas zebrania zarządu zatwierdził, że od wiosny utworzone zostanie nowe stanowisko dyrektorów dyscyplin, w tym skoków narciarskich. Wiceprezes PZN, Wojciech Gumny potwierdził nam, że rozpoczął się okres negocjacji, który powinien potrwać do połowy marca. Kolejne dwa tygodnie to czas na finalizację rozmów i podpisywanie umów. Szefowie dyscyplin powinni rozpocząć pracę od 1 kwietnia - taki jest cel związku.

W skokach według naszych nieoficjalnych informacji parę nazwisk było już pytanych o możliwość przyjścia do Polski. Jedną z osób, do których odezwał się PZN miał być właśnie Walter Hofer. Nie było jednak potwierdzenia, czy chodziło jedynie o pomoc we wskazaniu odpowiedniego kandydata, czy nawet rozmowy o zatrudnieniu tu byłego dyrektora PŚ w nowej roli. Według naszego źródła Hofer ostatecznie miał doradzić działaczom PZN: polecił Heinza Kuttina, byłego trenera polskiej kadry, a obecnie szkoleniowca niemieckich kombinatorów norweskich, który jednak szybko odmówił.

Hofer komentuje: Chodzi tylko o dawanie porad. Nie więcej

Do sprawy odniósł się sam Walter Hofer. - Jestem w kontakcie z kilkoma związkami. To ze względu na to, że oczywiście znam wiele osób, które w nich pracują. Jednak, żeby wszystko wyjaśnić, zawsze chodzi tylko o dawanie pewnych porad. Nie więcej. Sam osobiście nigdy nie obejmę żadnej pozycji. Pozostaję doradcą - mówi Sport.pl były dyrektor Pucharu Świata.

Co właściwie obecnie robi Hofer? - Po moim odejściu zająłem się moim wyuczonym zawodem, mam doktorat wychowania fizycznego. Otworzyłem agencję doradczą w zakresie nauki w sporcie i wychowaniu fizycznym - zdradza działacz. - W tym zakresie mam klientów wśród różnych środowisk: kadr i związków, nie tylko w skokach narciarskich, firm, czy osób potrzebujących osobistej współpracy. To prywatna firma, więc nie chciałbym zdradzać niczego powiązanego z interesem moich klientów - dodaje Hofer, gdy pytamy o szczegóły ewentualnych negocjacji z Polakami. Twierdzi także, że nie jest w odpowiedniej pozycji, żeby odpowiedzieć na nasze pytania o FIS, to, jak zarządzane są skoki narciarskie i co można byłoby w nich zmienić.

Nie mówi też nic o ofercie, która mogłaby go znów zbliżyć do świata skoków i którą według naszych informacji miał niedawno otrzymać. Słowa Austriaka nie wskazują jednak, żeby miał ochotę znów pojawiać się częściej na skoczni - Hofer ewidentnie dobrze czuje się w obecnym układzie. Czy rozmawiał z Polakami? Sam temu nie zaprzeczył, ale ograniczył do minimum szanse, że sam był kandydatem na stanowisko szefa polskich skoków.

Kto tak naprawdę nim zostanie? Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych kilkunastu dni. W tym czasie pojawi się pewnie także więcej dużych nazwisk, z którymi PZN w większym lub mniejszym stopniu mógłby prowadzić rozmowy. Do tej pory z okolic związku nie było jednak słychać o jednym konkretnym faworycie. Jak podkreślaliśmy już wcześniej, odpowiednich nazwisk do objęcia tego stanowiska w Polsce jest bardzo mało, a większość nadających się osób trudnodostępna. Przed działaczami spore wyzwanie, ale podkreślają, że nazwiska, z którymi chcieliby prowadzić negocjacje, już jakiś czas mieli w głowie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.