Thurnbichler zapowiedział, że porozmawia z Kubackim. "Bez komentarza"

Jakub Balcerski
Drugi raz w karierze Dawid Kubacki skończył konkurs Pucharu Świata na ostatnim miejscu. Za pierwszym razem zdarzyło się to jednak po upadku, tym razem po fatalnym skoku podczas zawodów na mamucie w Oberstdorfie. - Tu ewidentnie był mój błąd - przyznał Polak.

To jeden z najgorszych sezonów w karierze Dawida Kubackiego. Gorsze - takie, w których punktował - miał tylko w latach 2013-2016. Teraz ma w dorobku 183 punkty na jedenaście konkursów do końca rywalizacji w Pucharze Świata. Niestety, w sobotę w Oberstdorfie go nie poprawił.

Zobacz wideo Niezwykła skocznia w Polsce! Tylko spójrzcie, jak jest zrobiona

Kubacki przyznał się do błędu. To dlatego skończył na ostatnim miejscu

Kubacki w sobotnich kwalifikacjach spisał się nieźle, oddając najlepszy do tej pory skok na mamucie imienia Heiniego Klopfera - wylądował na 204 metry i zajął 26. miejsce. To żadna oznaka dobrej formy, ale tych u Polaka nie widać już dość długo. Wydawało się jednak, że uda mu się co najmniej awansować do drugiej serii. Jednak skok na 177 metrów do tego nie wystarczył.

Skoczek wylądował zrezygnowany i szybko wyszedł ze skoczni, wyraźnie zły. - Tu ewidentnie był mój błąd. Za bardzo przyatakowałem za progiem, przeciąłem parabolę. W połączeniu z tym, że mieliśmy wiatr z tyłu, a nie tak jak wcześniej pod narty, to zabrakło wysokości, żeby odlecieć - tłumaczył Kubacki.

Kubacki: "Stabilizacja? Po dwa równe skoki trzeba byłoby się cofać do zeszłej zimy, albo do lata co najmniej"

Dla Kubackiego to dopiero drugi raz, gdy zajął ostatnie miejsce w konkursie PŚ. Ten pierwszy przytrafił się w grudniu 2014 roku, gdy groźnie upadł podczas zawodów w Niżnym Tagile i znalazł się na 54. miejscu (nie rozegrano kwalifikacji). Wtedy mógł być zły, bo przez upadek, po którym na szczęście nic się nie stało, zaprzepaścił szansę na punkty, które zdobył dzień wcześniej (był 23.). Teraz brak miejsca w najlepszej "30" i ostatnia pozycja w stawce była po prostu efektem słabego skoku.

- Skok z kwalifikacji na 204 metry był całkiem przyzwoity. Wcześniej był niezły treningowy blisko dwustu. Teraz nie było już jednak przyzwoicie, było przycięte. Stabilizacja? Po dwa równe skoki trzeba byłoby się cofać do zeszłej zimy, albo do lata co najmniej. Tej zimy żadnej stabilizacji nie było. Poza tą na niskim poziomie, ale to nie jest to, o co się walczy. Jedynie konkursy w Japonii: tam skoki były o wiele stabilniejsze niż w pozostałych miejscach, choć nadal nie nazwałbym ich w pełni stabilnymi. Tu niestety znowu jest w kratkę - ocenił Kubacki.

Thurnbichler chce porozmawiać z Kubackim. "To, jakbyś wchodził w zakręt, jadąc samochodem"

- Dawid stracił balans w pozycji najazdowej. A skoczek ma wszystko przygotowane, więc gdy potem musiał przyspieszyć skok, cały system się zawalił. Dla niego jest obecnie po prostu bardzo trudno, jeszcze bardziej w lotach. Mam nadzieję, że odnajdzie odpowiedni sposób na skoki w niedzielę - mówił o Kubackim trener Thomas Thurnbichler.

- Chcę z nim porozmawiać o tym, że skupia się za bardzo na jednym konkretnym punkcie przy wyjściu z progu. Myślę, że w skokach płynność osiąga się, gdy ma się w głowie obraz pełni oddawanego skoku. To, jakbyś wchodził w zakręt, jadąc samochodem: zawsze musisz to zrobić w odpowiednim czasie, z tą samą energią i nigdy nie może cię cofać. Poczucie rytmu, płynności jest bardzo potrzebne. A to właśnie jego w tym momencie Dawidowi brakuje - stwierdził szkoleniowiec.

Na jedno pytanie Kubacki nie chciał odpowiedzieć. "Bez komentarza"

Starałem się zadać Dawidowi Kubackiemu pytanie na bazie dyskusji i niedawnych wypowiedzi Adama Małysza, czy Thomasa Thurnbichlera o to, czy patrząc na cały sezon, skoro była możliwość, żeby trójka najbardziej doświadczonych zawodników - poza Kubackim także Piotr Żyła i Kamil Stoch - trenowała wspólnie i startowała w Pucharze Świata innym rytmem od początku tej zimy, to, nawet gdybając, mógłby dziś powiedzieć, że jego zdaniem byłby to dobry ruch. - Bez komentarza - powiedział tylko Kubacki, kiwnął głową i skończyliśmy rozmowę.

W niedzielę Kubacki będzie skakał jako pierwszy w kwalifikacjach rozpoczynających się o godzinie 14:30. Poza nim pojawią się jeszcze Piotr Żyła (nr 23), Aleksander Zniszczoł (nr 30) i Kamil Stoch (nr 37). Do konkursu, który zaplanowano na 16:00, awansuje 40 z 48 zawodników. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.