Afera w kadrze skoczków. Trener nie wytrzymał. Radykalny krok

Afery w norweskich skokach ciąg dalszy. Po tym, jak zawodnicy jasno opowiedzieli się przeciwko Alexandrowi Stoecklowi, nad austriackim trenerem zawisły czarne chmury. Po trzech weekendach absencji w końcu miał ponownie towarzyszyć im podczas Pucharu Świata. Tak się jednak nie stanie, przynajmniej na razie. Szkoleniowiec tuż przed weekendem w Oberstdorfie podjął radykalny krok.

Norweskie skoki narciarskie pogrążone są ostatnio w głębokim kryzysie. W kadrze doszło do otwartego buntu przeciwko trenerowi Alexandrowi Stoecklowi. Skoczkowie sami złożyli pismo do rodzimej federacji, domagając się jego zwolnienia. W poniedziałek doszło do spotkania pomiędzy szkoleniowcem, zawodnikami, a przedstawicielami związku. Tuż po nim wydawało się, że konflikt na chwile ostygnie. Nic bardziej mylnego.

Zobacz wideo Adamek: Dostałem dobrą ofertę i wróciłem do pracy

Alexander Stoeckl zdecydował się na radykalny krok. "Muszę o siebie zadbać"

Zaraz po wspomnianej rozmowie w Gardermoen w poniedziałkowy wieczór dyrektor ds. skoków narciarskich Clas Brede Brathen ogłosił w wywiadzie dla "Dagbladet", że wspólnie ze Stoecklem wybierają się do Oberstdorfu na Puchar Świata. Obu panów nie było razem ze skoczkami podczas trzech ostatnich trzech pucharowych weekendów - w Willingen, Lake Placid i Sapporo. Nagle nastąpiła jednak zmiana planów.

Jak poinformował Alexander Stoeckl w rozmowie z norweskim "Nettavisen", na konkursy w Niemczech się nie wybiera i pozostanie poza kadrą na "czas nieokreślony". - Muszę o siebie zadbać. To już ponad dwa ciężkie tygodnie. Po prostu czuję, że muszę wziąć trochę wolnego - powiedział. Nie był też w stanie zadeklarować, czy zobaczymy go podczas zbliżających się konkursów w Norwegii, które od 8 do 17 marca obędą się na skoczniach w Oslo, Trondheim i Vikersund.

Afera w kadrze norweskich skoczków. Stoeckl zabrał głos. "Nikt nie chciał..."

Mimo tak stanowczej decyzji pozytywnie ocenił spotkanie z zawodnikami. - Jesteśmy na dobrej drodze do znalezienia rozwiązania. Poniedziałkowe spotkanie było intensywne, ale myślę, że wyjdzie na dobre dla wszystkich stron - zdradził. Wciąż ma jednak żal o to, w jaki sposób skoczkowie podeszli do sprawy. - Nikt nie chciał, by to trafiło do mediów. Trzeba było dać sobie czas, wziąć oddech, prowadzić dialog i utrzymywać to wewnątrz grupy - zauważył. Kontrakt Stoeckla z norweską federacją wygasa dopiero w 2026 roku.

Podczas lotów w Oberstdorfie pojawi się natomiast inny wielki nieobecny ostatnich zawodów - Halvor Egner Granerud. Zdobywca Kryształowej Kuli po mistrzostwach świata w lotach zrobił sobie przerwę, ale teraz ponownie znalazł się w norweskiej kadrze. Oprócz niego do Niemiec pojadą także Johann Andre Forfang, Marius Lindvik, Kristoffer Eriksen Sundal, Robin Pedersen i Sindre Ulven Joergensen.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.