Kamil Stoch jak Lewandowski?! "Show, jakiego świat nie widział"

Mecze piłki nożnej, spotkanie siatkówki, koncerty i inne wydarzenia kulturalne - te wszystkie eventy gościł już Stadion Narodowy. Czy warszawski obiekt byłby gotowy na przyjęcie... zawodów skoków narciarskich? To wcale nie musi być pomysł z gatunku "mission impossible". O szczegółach opowiedział Przemek Gawęda. Nazywa tę koncepcję szansą na "show, jakiego świat nie widział".

- Finanse to był główny powód, dlaczego nie zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie zawodów na Stadionie Narodowym. Koszt takiego przedsięwzięcia wyliczyliśmy na 23 miliony złotych, podczas gdy potencjalne przychody na zaledwie 18 milionów. A w razie jakiegoś niepowodzenia finansowego, to Polski Związek Narciarski zostałby z tym problemem sam - tak w programie "Sport.pl Live" mówił w poprzednim roku Apoloniusz Tajner, honorowy prezes PZN.

Zobacz wideo Adam Małysz aż się zaśmiał, gdy zobaczył, co dla niego przygotowaliśmy

Skoki na Narodowym. "Show, jakiego świat nie widział"

Okazuje się, że skoki na Narodowym to projekt, który mógłby się w przyszłości wydarzyć. Tak przynajmniej uważa Przemek Gawęda. Prezes Pracowni Reżyserii Architektury ARCHIGEUM, w rozmowie z WP Sportowe Fakty, przyznaje, że "wbudowanie skoczni w strukturę obiektu piłkarskiego nie jest skomplikowanym zadaniem".

- Możliwość zorganizowania skoków na Stadionie Narodowym czy ogólnie na tak dużym obiekcie w Polsce daje ogromne korzyści wizerunkowe. To takie nowe otwarcie dla tej dyscypliny i pokazanie, że można to robić na terenach płaskich w naszym kraju. Jestem pewien, że wszystkie bilety zostałyby wyprzedane. Polacy kochają skoki i udowodnili, że są w stanie przybyć tłumnie na konkursy. Możemy zrobić z tego sportowe show, jakiego świat nie widział - mówi Gawęda. 

Skocznia mogłaby być tymczasowa i tworzona z rusztowań lub elementów stalowych. Firma, którą dowodzi Gawęda, odpowiedzialna była między innymi za projekt tunelu na rozbiegu zakopiańskiej Wielkiej Krokwi. Mężczyzna dodał, że ważne byłoby rozplanowanie obiektu zgodnego z normami FIS, ale i zbilansowanie budżetu.

- Federacja światowa mogłaby zagwarantować kilkuletnie otwarcie Pucharu Świata na stadionie. W mojej opinii to byłaby piękna sprawa. Warto być pierwszym. Dla przykładu na PGE Narodowym była już siatkówka, był windsurfing, a więc czas na skoki - dodaje Gawęda.

W rozmowie z WP Sportowe Fakty przyznał, że skocznie mogłyby być bardziej zautomatyzowane. Ich profil mógłby być regulowany, a co za tym idzie powiększany. - Te obiekty i tak co jakiś czas są przebudowywane, co kosztuje. Z hydraulicznymi byłoby taniej. W mojej ocenie niebawem "pęknie" też granica 300 metrów i prawdopodobnie uda się to w ciągu 15 lat - dodaje. 

W tegorocznym kalendarzu Pucharu Świata zagościły obiekty w Szczyrku, Wiśle i Zakopanem. Trzeba przyznać, że wizja skoków w Warszawie, choć dla niektórych wciąż może wydawać się surrealistyczna, może robić wrażenie. Kamil Stoch na tym samym obiekcie, co Robert Lewandowski? Dziś trudno w to uwierzyć, ale nie takie rzeczy widział światowy sport.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.