Thomas Thurnbichler objął reprezentację Polski w sezonie 2022/23. Wówczas odbudował kadrę i pomógł jej wrócić do czołówki. Najlepiej świadczy o tym pozycja Dawida Kubackiego - zeszłoroczne zmagania zakończył na czwartej lokacie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, choć niemal do końca bił się o podium, a nawet o drugie miejsce. Zrezygnował jednak z ostatnich startów, co miało związek z chorobą żony. Ten sezon nie układa się już po myśli ani Biało-Czerwonych, ani trenera. Mimo to władze Polskiego Związku Narciarskiego wierzą w Austriaka i mają nadzieję, że ten ponownie wyciągnie Polaków z kryzysu. Dodatkowo płacą mu sowite wynagrodzenie.
Przed zatrudnieniem w polskiej kadrze, Thurnbichler nie miał zbyt dużego doświadczenia w trenowaniu. Stopniowo budował pozycję w Austrii i był asystentem tamtejszego szkoleniowca, Andreasa Widhoelzla. W 2022 roku zdecydował się na odważny ruch i przejął Biało-Czerwonych, stawiając milowy krok w karierze.
I mimo że nie był utytułowanym trenerem, to PZN zaproponował mu imponujące wynagrodzenie. Już w kwietniu 2023 roku jeden z informatorów Eurosportu zdradził, że Austriak inkasuje pensję rzędu 10 tysięcy euro miesięcznie. Rzekomo może liczyć też na dodatkowe premie.
I wydaje się, że od tego czasu niewiele się zmieniło. Mimo że poprzedni sezon był udany dla polskich skoków, to PZN nie zdecydował się na podwyżkę pensji szkoleniowca. Przekonywał o tym Jan Winkiel. - Thomas jest wystarczająco dobrze wynagradzany - mówił działacz, czym jasno dał do zrozumienia, że federacja nie zamierza zwiększać wynagrodzenia Thurnbichlerowi.
Tym samym 34-latek może liczyć na podobną pensję, co Michal Doleżal. Media donosiły, że Czech również zarabiał około 10 tysięcy euro za miesiąc pracy. Zdecydowanie więcej inkasował Stefan Horngacher - 12,5 tysiąca euro. Umowa Thurnbichlera obowiązuje jeszcze przez dwa lata.
Nie ulega wątpliwości, że PZN zaproponował godziwe warunki Austriakowi. Teraz jego głównym zadaniem jest wyprowadzenie podopiecznych z kryzysu. Jak na razie nie widać "światełka w tunelu". Najwyższej sklasyfikowanym Polakiem pozostaje Piotr Żyła, ale zajmuje dopiero 22. lokatę w PŚ. Co więcej, Biało-Czerwoni notują serię wstydu - od 15 konkursów nie udało im się zameldować nawet w TOP 10 konkursu indywidualnego, co jest najgorszym wynikiem w XXI wieku.
Nasi siatkarze grają z nami #JedenDzieńDłużej! Z okazji wielkiego finału WOŚP zapraszamy do charytatywnego licytowania kapitalnych pamiątek i niezapomnianych przeżyć. Aleksander Śliwka zaprasza na prawdziwy siatkarski trening, a z ostatniego "złotego" sezonu reprezentacji Kamil Semeniuk ma dla Was swoją meczówkę z podpisami wszystkich kadrowiczów, a poza tym chce się z Wami spotkać przed czerwcową Ligę Narodów i wręczyć Wam bilety VIP.
To kilka z naszych wielu aukcji charytatywnych w ramach tegorocznej akcji #JedenDzieńDłużej - Gazeta.pl dla WOŚP. Wszystkie środki z licytacji trafiają na Wielką Orkiestrę. Zapraszamy do licytowania pomysłów, które przygotowali wasza Gazeta.pl i przyjaciele. [>> LISTA]