Początek 71. Turnieju Czterech Skoczni nie był najlepszy w wykonaniu reprezentacji Polski. Na półmetku rywalizacji próżno było szukać jej w czołówce. W Innsbrucku doszło do delikatnego przełomu. Najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych był Kamil Stoch - 11. lokata. Na dodatek do drugiej serii weszło aż czterech naszych zawodników, co było najlepszym wynikiem w tym sezonie. O jeszcze lepszy rezultat postarają się w Bischofshofen, gdzie odbędzie się ostatni konkurs turnieju. W piątek rozegrano pierwszy trening. Triumfował Ryouyu Kobayashi, a czterech Polaków znalazło się w TOP 20, co napawało optymizmem.
Tuż po 15:00 rozpoczęła się druga, a zarazem ostatnia sesja przed kwalifikacjami. Na początku warunki nie sprzyjały skoczkom - wiał dość silny wiatr z góry skoczni. Klasycznie jako pierwszy na belce z podopiecznych Thomasa Thurnbichlera pojawił się Maciej Kot.
32-latek skoczył bliżej niż w pierwszym treningu aż o sześć metrów - tym razem uzyskał 119 m, ale trafił na naprawdę trudne warunki. Dość powiedzieć, że do jego noty dodano niemal 12 punktów. To pozwoliło mu przesunąć się na 34. lokatę.
Później jury zdecydowało się na podniesienie rozbiegu aż o dwie belki. To pomogło m.in. Pawłowi Wąskowi w uzyskaniu dobrej odległości. O 2,5 m przekroczył punkt K zlokalizowany na 125 m przy dość silnym wietrze w plecy i finalnie zajął 23. miejsce. Chwilę później warunki się zmieniły i zaczęło podwiewać pod narty. Właśnie w takim momencie skok oddał Aleksander Zniszczoł. Polak znów popisał się genialną próbą i wylądował na 135 m, a od jego noty odjęto zaledwie 0,6 punktu. W związku z tym długo utrzymywał się na prowadzeniu.
Zmienił go dopiero rodak, Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski trafił już na delikatny wiatr w plecy, ale mimo to poszybował na 135 m. Nie cieszył się jednak długo z prowadzenia, ponieważ już kilka minut później wyprzedził go Dawid Kubacki. Skoczył bliżej, bo na 132,5 m, ale miał więcej punktów dodanych za niesprzyjające warunki.
Finalnie Stocha i Kubackiego wyprzedził jeszcze jeden Polak, Piotr Żyła. Wylądował na 134 m, a wiatr także mu nie sprzyjał. Do jego noty dodano siedem punktów. Tym samym to właśnie on był najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych. Zajął 8. miejsce. Kubacki był 12., Stoch 13., a Zniszczoł 18.
Triumfował z kolei Clemens Aigner po skoku na odległość 138 m. Drugi był Ren Nikaido, a trzeci Michael Hayboeck. Tym razem Ryoyu Kobayashi, a więc lider TCS, nie oddał skoku.
Teraz przed zawodnikami już tylko kwalifikacje do ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Początek o 16:30. Zapraszamy do śledzenia relacji na stronie głównej Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.