Hannawald miażdży wielką gwiazdę skoków. "Jest do bani"

Reprezentacja Niemiec doskonale radzi sobie na początku Pucharu Świata 2023/2024 w skokach narciarskich. Podopieczni Stefana Horngachera prowadzą w Pucharze Narodów z dorobkiem 1677 punktów. Udziału w tym nie ma Markus Eisenbichler, który znajduje się w ogromnym kryzysie formy. - Patrząc z zewnątrz, nie rozumiem, w czym tkwi problem. Jest do bani - skomentował jego formę Sven Hannawald.
Markus Eisenbichler Sven Hannawald
fot. Matthias Schrader / AP, fot. instagram @sven_hannawald

Za nami osiem konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich w sezonie 2023/2024. Liderem klasyfikacji generalnej jest Stefan Kraft, ale za jego plecami znajduje się aż czterech reprezentantów Niemiec: Andreas Wellinger, Pius Paschke oraz Karl Geiger. Przynajmniej jeden z nich stawał na podium w każdym z dotychczasowych konkursów.

Zobacz wideo Nowy trener Lecha. Sensacyjna decyzja

Gromy spadły na Eisenbichlera. "Jest do bani"

Podopieczni Stefana Horngachera spisują się na początku sezonu bardzo dobrze. Oprócz wspomnianej trójki w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej PŚ znajduje się Stephan Leyhe. Ponadto 18. miejsce zajmuje Philipp Raimund, ale on stracił dwa konkursy z powodu choroby, więc go również można zakwalifikować do szerokiej czołówki. 

Niemcy mogą pochwalić się pozycją lidera w Pucharze Narodów (1677 punktów), mimo że w ogromnym kryzysie jest ich długoletni lider Markus Einsebichler. 32-latek to indywidualny i drużynowy mistrz świata z Seefeld z 2019 roku. W sezonach 20/21 oraz 21/22 zajmował kolejno drugie i siódme miejsce w walce o Kryształową Kulę. Pierwsze symptomy gorszej dyspozycji pojawiły się w poprzednim sezonie, w którym zajął ostatecznie 15. miejsce.

Markus Einsebichler nie znalazł się w niemieckiej kadrze w Ruce, Lillehammer, Klingenthal i Engelbergu. I nie zanosi się, żeby uległo to zmianie, gdyż 32-latek wyjątkowo kiepsko radzi sobie także w Pucharze Kontynentalnym. W konkursach zmagań drugiej kategorii zajmował kolejno 14., 23., 16. i 26. Nie są to wyniki, które napawają optymizmem. Jego sytuację w rozmowie z niemieckim portalem sport.de skomentował Sven Hannawald.

- Jest to dla mnie niezrozumiałe. Patrząc z zewnątrz, nie rozumiem, w czym tkwi problem. Jest do bani. To są sprawy osobiste, które zostawiają cię z wieloma znakami zapytania - powiedział były skoczek.

Skoczkowie łapią teraz chwilę oddechu, ale już niedługo pierwsza istotna impreza tego sezonu - Turniej Czterech Skoczni. Pierwszy konkurs w Oberstdorfie odbędzie się 27 grudnia. 

Więcej o: