FIS bije się w pierś po aferze z Polakiem! Będą zmiany

Nie milkną echa skandalu z udziałem Pawła Wąska w norweskim Lillehammer. Mimo że Polak zakwalifikował się do niedzielnego konkursu, to nie zasiadł na belce. Wszystko przez pomyłkę jednego z pracowników obsługi. Teraz do incydentu odniósł się Sandro Pertile - dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich zapowiedział w rozmowie z WP SportoweFakty zmiany, które będą miały uchronić zawodników przed podobnym zdarzeniem w przyszłości.

Nie takiego początku sezonu oczekiwał Paweł Wąsek. W fińskiej Ruce nie udało mu się zakwalifikować do drugiej serii żadnego z dwóch konkursów. Na poprawę wyników liczył w Lillehammer. I choć w sobotę poczynił progres i zmagania zakończył na 24. lokacie, wyprzedzając m.in. Dawida Kubackiego, Piotra Żyłę oraz Kamila Stocha, to kolejny dzień nie był dla niego szczęśliwy. Mimo że Wąsek wywalczył prawo startu w niedzielnym konkursie, to nie pojawił się na belce. Powód? Zaginięcie torby ze sprzętem. Choć sytuacja była dość kuriozalna, to może przynieść pozytywne konsekwencje na przyszłość. 

Zobacz wideo Dawid Kubacki po niedzielnym konkursie w Lillehammer. "Kolejny ciężki dzień"

Sandro Pertile zabrał głos ws. zamieszania z Pawłem Wąskiem. Zapowiedział zmiany

Do incydentu doszło w momencie, kiedy Wąsek poszedł do toalety. W tym czasie ktoś z obsługi zabrał sprzęt i puścił go na dół wyciągiem, przez co skoczek nie mógł wystartować w konkursie. I mimo że prosił o pomoc kontrolerów, to nikt nie zainterweniował w jego sprawie.

Później kierowniczka zawodów w norweskim Lillehammer, Linda Svendsrud, przyznała, że w tej sytuacji błąd popełnił sam zawodnik. Rzekomo odłożył torbę w miejscu wyznaczonym dla sprzętu, który miał zostać zabrany w dół skoczni. - To godne ubolewania, ale obecne przepisy stanowią, że za sprzęt odpowiada zawodnik - podkreślała w rozmowie z NRK.

Rację przyznał jej Sandro Pertile. Co więcej, dyrektor PŚ wyjaśnił w rozmowie z WP SportoweFakty, że jury postąpiło zgodnie z obowiązującym regulaminem i w tej sytuacji nie miało możliwości dopuścić Wąska do startu. - Od tego sezonu zawodnicy, jeśli nie są gotowi pod względem sprzętowym, nie mogą oddać skoku w innym momencie niż w tym, który wynika z ich numeru na liście startowej - podkreślał.

Dodał jednak, że przykład Polaka dał FIS do myślenia i organizacja zdecydowała się wprowadzić kluczową zmianę. - W przyszłości będziemy chcieli lepiej określić miejsce, w którym skoczkowie muszą zostawić torbę przed startem. Zamierzamy też ulepszyć przepływ informacji między starterem, jury i trenerami. To dla nas ważna lekcja na przyszłość - zdradził Pertile. 

Thurnbichler oburzony zachowaniem jury

Wąsek był zawiedziony postawą jury, ale jeszcze bardziej wściekły wydawał się szkoleniowiec Polaków, Thomas Thurnbichler. - Rozmawiałem z FIS i powiedziałem, że jestem bardzo rozczarowany. Dla mnie decyzja o niedopuszczeniu Wąska do rywalizacji była nie fair ze strony jury. Nie byli oni otwarci na żadną dyskusję, a przecież to nie była wina skoczka. Nie był odpowiedzialny za tę sytuację. Mam nadzieję, że coś takiego nigdy się już nie powtórzy - tłumaczył.

Zmiany zapowiedziane przez Pertile z pewnością nie usatysfakcjonują w pełni Thurnbichlera. Ten podkreślał, że jury powinno pozwolić zasiąść Wąskowi na belce, gdy tylko odzyskał sprzęt. Takie działanie byłoby możliwe jedynie w przypadku zmiany regulaminu, a na taki krok FIS nie zamierza się decydować. - Reguły są jasne - zaznaczał Pertile.

Szanse na kolejne punkty PŚ Wąsek będzie miał już w ten weekend, kiedy to odbędą się dwa konkursy indywidualne w Klingenthal. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA