Koszmar polskich skoczków w Lillehammer. Miało być zupełnie inaczej

Tylko dwóch Polaków zapunktowało w konkursie na dużej skoczni w norweskim Lillehammer. Dawid Kubacki i Piotr Żyła zajęli ostatnie miejsca dające prawo skoku w drugiej serii. W niej poszło im nieco lepiej, ale skoki wszystkich były dalekie od oczekiwań i ich możliwości. Niestety, nie wszyscy oddali swoje skoki. Prawdziwego pecha miał Paweł Wąsek, który nie mógł wystartować z przez głupotę osoby z obsługi zawodów. Najlepszy okazał się ponownie Stefan Kraft.

Wiatr z tyłu skoczni dawał się we znaki skoczkom w Lillehammer już w kwalifikacjach. W konkursie wiało z podobną prędkością, ale skoki większości skoczków były słabsze. Kiedy wydaje się, że u polskich skoczków gorzej być nie może, to jednak jest. To był dramatyczny występ biało-czerwonych.

Zobacz wideo Policjant, piłkarz, skoczek. Wszystkie oblicza nowego trenera Polek

Blamaż Polaków w pierwszej serii, dramat Wąska

Wiatr znacznie przekraczał prędkość pół metra na sekundę, wiało nawet ponad m/s. Wielu skoczków nie radziło sobie z tymi warunkami. Niestety, także Polacy, których skoki wyglądały źle także od strony technicznej. Do 120. metra nie dolecieli Aleksander Zniszczoł (116,5 metra) i Kamil Stoch (118 metrów). Drugi z wymienionych zaliczył też brzydkie lądowanie, co przełożyło się na niższe noty i miejsce za Zniszczołem. Niestety, obaj nie dostali się do drugiej serii. Stoch był szczególnie niezadowolony ze swojej próby.

Nieco lepiej skoczyli Piotr Żyła i Dawid Kubacki, po 120,5 metra, ale obaj zajęli dwa ostatnie miejsca dające awans do drugiej serii. Ich skoki nie miały mocy, do tego obu wiatr wręcz wgniótł w zeskok. Szczególnie to było widać u Żyły, który przed lądowaniem stracił resztki prędkości i impetu.

Koszmar przeżył za to Paweł Wąsek. On realnie mógł myśleć o walce o drugą serię, ale złośliwość losu, organizatorów i FIS-u sprawiła, że nawet nie zasiadł na belce. Okazało się, że zaginęła jego torba z butami, którą wyprowadził z szatni ktoś z obsługi. Myślał, że właścicielowi nie będzie ona już potrzebna, więc zjechał z nią na dół. Gdy torba wróciła do Wąska, sędziowie nie pozwolili mu skoczyć - uznali, że skoro minęła kolej Polaka, to jest już za późno.

W czołówce liczyli się tylko Austriacy i Niemcy. Prowadził Stefan Kraft, ale deptali mu po piętach Jan Hoerl, Karl Geiger i Andreas Wellinger. Szczególnie zaimponował Hoerl, skacząc 139 metrów. Kraft wylądował pięć metrów bliżej, ale prowadził dzięki nocie bliskiej perfekcji i większej bonifikacie za niekorzystny wiatr.

Promyk nadziei i dalekie skoki w końcówce

Polacy otwierali drugą serię i trafili w niej na korzystniejsze warunki. Pomógł też wydłużony najazd. Kubacki skoczył 128 metrów, a Żyła 126 metrów. Szczególnie Kubacki był zadowolony z tego skoku, najwidoczniej wyszedł mu technicznie, był uśmiechnięty po swojej próbie. Dość długo utrzymywał się na prowadzeniu. Ostatecznie uplasował się na 22. miejscu, niewiele mu brakowało do awansu do drugiej dziesiątki. Żyła skończył na 25. miejscu.

Mimo wszystko nie można mówić o postępie całej polskiej kadry względem sobotniego konkursu. Zapunktowało mniej zawodników, a niewiele brakowało, by w drugiej serii zabrakło Polaków.

Czołówka konkursu trafiła za to na podmuchy wiatru pod narty w dolnej części zeskoku. Dzięki temu najlepsi mogli złapać noszenie w ostatniej chwili i zbliżyć się do rozmiaru skoczni.

Sygnał, że da się tu daleko skakać, dali Peter Prevc, Pius Paschke (140 metrów) oraz Ryoyu Kobayashi (143 metry). Po Japończyku dodatkowo widać, że jego forma rośnie.

W drugiej serii mocny atak po wygraną przeprowadził Wellinger, skacząc 143 metry, ale Kraft zareagował na to najlepiej, jak tylko się dało. Austriak skoczył 141,5 metra i przypieczętował czwarte zwycięstwo w czwartym konkursie Pucharu Świata w tym sezonie. Prowadzi w klasyfikacji generalnej z kompletem punktów.

Czołowa piątka niedzielnego konkursu PŚ w Lillehammer i miejsca Polaków:

  • 1. Stefan Kraft (Austria) 134 m/141,5 m, 318.2 pkt.
  • 2. Andreas Wellinger (Niemcy) 135/143, 312.3
  • 3. Jan Hoerl (Austria) 139/137,5, 311.3
  • 4. Karl Geiger (Niemcy) 136,5/139, 308.7
  • 5. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 133/143, 299.9
  • 22. Dawid Kubacki 120,5/128, 256.9
  • 25. Piotr Żyła 120,5/126, 254.6
  • 33. Aleksander Zniszczoł 116,5, 113
  • 37. Kamil Stoch 118, 111.3
  • DNS - Paweł Wąsek
Więcej o:
Copyright © Agora SA