25 listopada rozpoczęła się 45. edycja Pucharu Świata. Skoczkowie zainaugurowali sezon w fińskiej Ruce, gdzie oba konkursy całkowicie zdominowali niemieccy oraz austriaccy zawodnicy, a przede wszystkim Stefan Kraft, który dwukrotnie odniósł zwycięstwo. Bardzo słabo zaprezentowali się za to Polacy, ponieważ nie dość, że naszym najlepszym wynikiem było dopiero 21. miejsce (Dawida Kubackiego w sobotę oraz Piotra Żyły w niedzielę), to koszmarem zakończyły się zmagania choćby dla Kamila Stocha.
Ostatnie występy Austriaków to nie jedyne dobre wieści dla trenera Andreasa Widhoelzla, ponieważ nie tak dawno do treningów wrócił również mistrz olimpijski z Pekinu Daniel Huber. Mało tego, prezentował się tak dobrze, że sztab szkoleniowy podjął kluczową decyzję i postanowił włączyć go do składu na najbliższe zawody PŚ kosztem Clemensa Aignera.
Dla Hubera ostatni rok był wyjątkowo trudny. Podczas ubiegłego sezonu nie dość, że nie zdołał wywalczyć punktów PŚ, to wystąpił tylko w zawodach w Wiśle oraz Willingen. Najpierw borykał się z problemami w prawym kolanie, gdzie miał uszkodzoną chrząstkę, a następnie doznał kontuzji lewego stawu biodrowego. Teraz srebrny medalista mistrzostw świata z 2019 oraz 2021 roku w drużynie może wreszcie wrócić do startów.
Tym samym podczas najbliższych zawodów Pucharu Świata w Lillehammer zobaczymy na skoczni następujących zawodników: Stefan Kraft, Michael Hayboeck, Daniel Tschofenig, Jan Hoerl oraz właśnie Huber.
Mimo że polscy zawodnicy dużo gorzej rozpoczęli zmagania w Pucharze Świata, niż Austriacy, to nasz skład na konkursy w Lillehammer pozostaje niezmienny. Thomas Thurnbichler ogłosił we wtorek, kto wystartuje w norweskich zawodach.