Adam Małysz opowiedział, dlaczego ma tylko jedno dziecko. "Wymknęło się spod kontroli"

Adam i Izabela Małyszowie są małżeństwem od 1997 roku i wtedy też doczekali się pierwszego i jedynego dziecka - córki Karoliny. Dlaczego rodzina legendarnego skoczka a obecnego prezesa PZN-u nigdy się nie powiększyła? To Małysz wyjaśnił w swoich mediach społecznościowych. "Jeśli jest się człowiekiem, którego wiecznie nie ma w domu, to ciężko jest myśleć o większej rodzinie" - czytamy na jego Instagramie.

Adam Małysz wraz z żoną Izabelą doczekali się jednego dziecka - córki Karoliny, która w październiku skończyła 26 lat. Obecny prezes Polskiego Związku Narciarskiego w ostatniej rozmowie z Eurosportem zdradził, że to właśnie ona odpowiada za jego media społecznościowe. - Wszystko, co wrzuca, jest za moją zgodą. Na początku sam się tym zajmowałem, ale potem nie miałem na to czasu. Moim zadaniem jest zrobienie zdjęcia albo nagranie filmu. Ewentualnie córka wysyła mi, co mam zrobić lub mnie nagrywa. Potem to zmienia, dogrywa, opisuje - opisywał kulisy swoich profili Małysz.

Zobacz wideo Polscy skoczkowie osiągali największe sukcesy, gdy... ujarzmili osły. Tak wyglądał ich trening

Adam Małysz o tym, czemu ma jedno dziecko. "Wymknęło się spod kontroli"

Dlaczego Małyszowie zdecydowali się na tylko jedno dziecko? Odpowiedź na to pytanie udzielił legendarny skoczek we wpisie na Instagramie. Podkreślił w nim, że wielokrotnie był o to pytany. "Jeśli jest się człowiekiem, którego wiecznie nie ma w domu, to ciężko jest myśleć o większej rodzinie. Gdy urodziła się Karolina, to rozmawialiśmy z żoną, że drugie dziecko dopiero wtedy, gdy skończę karierę i będę częściej w domu, żeby móc więcej pomagać…" - wyjaśniał. 

"Ale trochę wymknęło nam się to spod kontroli. Karierę zakończyłem później, niż na początku myśleliśmy, a później jeszcze przez 6 lat uczestniczyłem w rajdach samochodowych" - dodawał. Na koniec zaś podkreślił najważniejsze: "Z drugiej strony, JEDNO, ale KOCHANE".

 

Adam Małysz o słabym początku sezonu w wykonaniu polskich skoczków

Rodzina rodziną, ale prezes PZN-u na pewno był zaniepokojony w ostatni weekend, gdy polscy skoczkowie nie najlepiej spisywali się podczas zawodów w Ruce. - Teraz potrzeba dużo cierpliwości. Niby łatwo się mówi z mojej pozycji, gdy nie jestem tam na miejscu i to nie ja oddaję takie skoki, ale byłem w takiej sytuacji wiele razy i wiem, że nie jest to proste. Czasem trzeba to przecierpieć i dać sobie czasu, żeby to zafunkcjonowało. Jestem optymistą i cały czas stoję przy tym, że jeszcze będzie dobrze - mówił w rozmowie ze Sport.pl.

Więcej o:
Copyright © Agora SA