Karl Geiger, Andreas Wellinger, Philipp Raimund, Martin Hamann, Stephan Leyhe i Pius Paschke - tych sześciu zawodników bierze udział w zawodach w Ruce. Dwóch z nich, Leyhe i Paschke, w sobotę stanęli na podium inauguracyjnego konkursu. Wydaje się, że na początku sezonu skoczkowie Stefana Horngachera są dobrze dysponowani.
Kiedy kilka dni temu szkoleniowiec Niemców ogłosił kadrę, wielkim szokiem było, że na liście nie ma Markusa Eisenbichlera. W minionym sezonie 32-latek był jednym z liderów zespołu. Teraz na swoje szanse musi jednak poczekać. Jak ujawnił portal sport.de, skoczek nie jest z tego powodu zadowolony. Pierwszy raz od ośmiu lat zabrakło go na inauguracji. "Teraz musi zrobić krok w tył" - czytamy.
Eisenbichler może przekonać Horngachera dobrymi skokami na treningach. I choć nie wystąpi także najprawdopodobniej za tydzień w Lillehammer, to ma szanse pokazać się już choćby za dwa tygodnie w Klingenthal. Niewykluczone, że wystąpi też na Turnieju Czterech Skoczni, gdzie Niemcy będą mogli wystawić przecież grupę narodową.
Dla skoczka degradacja do kadry B i zakręt na karierze nie jest nowością. "Eisenbichler zna takie upadki, cała jego kariera była naznaczona wzlotami i upadkami" - czytamy.
Co ciekawe latem skoczek zdecydował się na dołączenie do policji. Od września jest komisarzem na jednym z posterunków. Możliwe, że poświęcił więc karierę dla zawodu. Choć jak czytamy na cytowanym portalu, Eisenbichler nie spodziewał się degradacji.
Przypomnijmy, że Markus Eisenbichler miniony sezon Pucharu Świata ukończył na 15. miejscu w klasyfikacji generalnej. Łącznie ma na koncie 28 podiów w pucharowych zawodach w karierze. Trzykrotnie był najlepszy. Siedem razy zdobył także medal na mistrzostwach świata (pięć razy drużynowo, dwa indywidualnie). Na igrzyskach w Pekinie był także członkiem drużyny, która wywalczyła brązowy medal.