Po skoku Kubackiego Thurnbichler zerwał się i pobiegł. Jest reakcja na wyniki poniżej wszelkich oczekiwań

Jakub Balcerski
To był falstart. Tak, polscy skoczkowie w komplecie weszli do sobotniego konkursu w Ruce, pierwszego w nowym sezonie, i wystartują w nim w piątkę. Jednak treningowe i kwalifikacyjne skoki w piątek w ich wykonaniu były bez błysku lub bardzo słabe. Czy już jest się czym martwić? Nie, na to jeszcze zdecydowanie za wcześnie i przemawia za tym kilka czynników - pisze dziennikarz Sport.pl, Jakub Balcerski.

Na fakcie, że w pierwszym konkursie tego sezonu skoczą wszyscy Polacy dobre informacje z piątku w Ruce się kończą. 29., 31., 35., 39. i 46. - to ich pozycje w kwalifikacjach rozegranych w pierwszym dniu nowego sezonu. Niestety, nie brzmi to pozytywnie.

Zobacz wideo Adam Małysz szczerze o zakończeniu kariery: Zastanawiałem się, co to będzie

Trzech Włochów lepszych od całej polskiej kadry w kwalifikacjach. Wynik na start poniżej wszelkich oczekiwań

Najlepszy z polskiej kadry w kwalifikacjach Piotr Żyła (124 metry) stracił 33,5 punktu do ich zwycięzcy, Andreasa Wellingera. Najdalej z zawodników Thomasa Thurnbichlera lądował 31. Aleksander Zniszczoł, ale 130 metrów to aż czternaście metrów bliżej od Niemca, który zaczynał skok z niższej belki - dwunastej, a nie trzynastej. A 125 metrów 35. Kamila Stocha, 118 metrów 39. Dawida Kubackiego i 118,5 metra 46. Pawła Wąska to po prostu słabe rezultaty. Takie wyniki Polaków nie przystają nawet do najniższych oczekiwań sprzed zimy.

Nieco lepiej było podczas drugiego z treningów poprzedzających walkę o awans do sobotniego konkursu. Wtedy Polacy tracili do czołówki mniej: Stoch (131,5 metra) był 19., Żyła (130 metrów) 22., Kubacki (129,5 metra) 23., Zniszczoł (124 metry) 34., a Wąsek (122 metry) skończył go na 40. pozycji. W pierwszej serii treningowej wyglądało to jeszcze inaczej i chyba nawet słabiej niż w kwalifikacjach: Zniszczoł (131,5 metra) zajął 22., Kubacki (121,5 metra) 29., Wąsek (119,5 metra) 40., a Żyła (107,5 metra) i Stoch (97 metrów) odpowiednio dopiero 47. i 52. miejsce, ich skoki były koszmarne, ale sami nazwali je wypadkami przy pracy.

Całą polską kadrę w kwalifikacjach wyprzedziło aż trzech Włochów, czyli zawodników kadry teoretycznie o wiele słabszej - Francesco Cecon, Giovanni Bresadola i Andrea Campregher. Nowy trener, Czech Jakub Jiroutek, choć docenił ten wynik, to zapytany przez nas wcale nie był nim usatysfakcjonowany i stwierdził, że oczekuje od swoich zawodników o wiele więcej. W końcu to były tylko miejsca w trzeciej dziesiątce stawki.

Żyła: "Na razie jestem jak drzewo". Polakom zabrakło energii i oskakania

Według planu Thomasa Thurnbichlera najwyższa forma ma przyjść o wiele później niż np. rok temu, gdy Polacy w pierwszych zawodach brylowali, raczej na okres od końcówki grudnia do początku lutego - to już wiemy. Austriak przed startem sezonu powtarzał to jak mantrę, podkreślał, jakby wiedząc, że na początku wyniki nie będą z kategorii tych, o których marzą polscy kibice. Jednak straty w granicach 20 punktów i 10-15 metrów do najlepszej dziesiątki zawodników podczas PŚ w Ruce to za dużo. Nie powinny zadowalać sztabu szkoleniowego w żadnym stopniu, bardziej alarmować, że nie jest zbyt dobrze. Błędy skoczków - wyraźnie spóźnione odbicie, brak dynamiki w powietrzu i problemy z techniką - były widoczne gołym okiem, co świetnie przytaczał w studiu Eurosportu były zawodnik, a obecnie jeden z trenerów w beskidzkiej bazie PZN-u, Krzysztof Biegun.

Czy już trzeba się martwić? To dopiero pierwszy dzień skakania w nowym sezonie, więc na pewno nieprzesadnie. Nie trzeba jednak ukrywać, że dobrych humorów w Polsce w piątkowy wieczór jednak nie będzie.

Warto za to pamiętać, że przez odwołane w czwartek ze względu na złą pogodę nieoficjalne treningi skoczkowie Thomasa Thurnbichlera dopiero dziś oddali pierwsze próby na skoczni w Ruce. A przywitania z nią bywają nieprzyjemne, to trudny obiekt. Nie wracajmy już do historii polskich startów w Finlandii i faktu, że żaden z naszych skoczków nigdy tu nie wygrał, ale to jasne, że brak oskakania z tak dużym i wymagającym obiektem miał swój wpływ na to, jak wyglądały ich wyniki w treningach i kwalifikacjach.

- Na razie jestem jak drzewo - mówił o swoim czuciu na skoczni Piotr Żyła w rozmowie z Eurosportem po kwalifikacjach. W skokach jego i pozostałych Polaków ewidentnie brakowało dobrej energii i prędkości w powietrzu. Być może problemem były też skutki wirusa, który miał dopaść polską kadrę na ostatnim etapie przygotowań, o czym informowano na antenie Eurosportu. Na swoją sytuację zdrowotną zawodnicy jednak nie narzekali. Ogółem nie przesadzali z negatywną oceną swoich skoków: skupili się na tym, co tego dnia udało się wypracować, np. w technice. Bo nawet w słabych próbach pewne elementy można wykonać dobrze, poprawić w stosunku do tego, co było wcześniej.

Thurnbichler reaguje na słabe wyniki Polaków: Teraz czas na nas

Po słabym skoku Dawida Kubackiego Thomas Thurnbichler niemal momentalnie zeskoczył z barierki na wieży trenerskiej i pobiegł w dół skoczni porozmawiać ze swoimi skoczkami. Wyglądał na bardzo złego na to, co zobaczył. - W tych trzech skokach widać było, że zawodnicy nie mogli się zaadaptować do skoczni w Ruce, także pod kątem pozycji. Widać, że inne zespoły już odbyły na niej treningi - wskazał Thurnbichler w rozmowie dla Polskiego Związku Narciarskiego po kwalifikacjach. I faktycznie, najlepiej w piątek wyglądali Niemcy i Austriacy, a nie tak źle Słoweńcy, czy wspominani Włosi, którzy byli w Finlandii o wiele wcześniej niż Polacy.

- My nie złapaliśmy tego treningu i obycia ze skocznią. Wszystkie pozycje u zawodników były niewłaściwe. Nie mogły dać im możliwości oddania dobrych skoków. Pracowali o wiele bardziej ciałem niż nogami, a stąd brak energii w rotacji podczas ich prób. Teraz czas na nas: żeby przygotować ich na kolejne dni i pokazać im, że są w stanie zaadaptować się do zmian, których muszą dokonać. Potem będziemy szli krok po kroku - przekazał Thomas Thurnbichler. Dobrze, że trener nie ukrywa, że do optimum wiele Polakom brakuje. Teraz najważniejsze to, żeby jego pomysł na poprawę sytuacji był odpowiedni.

Czasu na dokonanie tych zmian praktycznie nie ma. O tym, czy będą właściwe i jak wpłyną na formę zawodników przekonamy się już w sobotę. Kubacki, Żyła, Stoch, Wąsek i Zniszczoł wystąpią najpierw w serii próbnej o 14:45, a o 16:00 ma rozpocząć się pierwsza seria konkursu inaugurującego nowy sezon Pucharu Świata. W niedzielę zaplanowano kolejne zawody. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o:
Copyright © Agora SA