Co dalej z karierą Kubackiego? Padła ważna deklaracja. "Wiem"

- To było niesamowite, nie spodziewałem się czegoś takiego. Wiem, że zrobił to szczerze, to nie było nic na pokaz. Dlatego tak mnie to złapało za serce. Wiem, że on uważał, ze to ja tam powinien stać. Zdecydowanie czapki z głów. Cieszę się, że na taki gest było go stać - mówił Dawid Kubacki o geście Anze Laniska w Planicy.

Gest Anze Laniska z podium Pucharu Świata w Planicy wzruszył wielu kibiców skoków narciarskich, szczególnie w Polsce. Dotarł on do Dawida i Marty Kubackich. Polski skoczek nie ukrywał, że płakali, gdy zobaczyli jego tekturową podobiznę na podium razem ze Słoweńcem. Kubacki miał okazję rozmawiać z Laniskiem po konkursie, dziękował za ten gest. Jest pod wrażeniem szczerości, jaka biła od słoweńskiego skoczka.

Zobacz wideo Niedosyt na koniec MŚ w Planicy. Skoki utrzymały Polskę w światowej czołówce

Kubacki pod wrażeniem postawy Laniska

Dawid Kubacki wycofał się z ostatnich konkursów Pucharu Świata, gdy dowiedział się, ze jego żona Marta trafiła do szpitala. Anze Lanisek jest przekonany, że gdyby Polak do końca rywalizował o miejsce na podium klasyfikacji końcowej, to wywalczyłby małą Kryształową Kulę. Podkreślał, że zasłużył na miejsce w najlepszej trójce, dlatego zabrał ze sobą jego tekturową podobiznę. To był wzruszający moment dla Kubackich.

- To, co się działo po konkursie... Oglądałem to razem z żoną. Razem z żoną płakaliśmy przy tych obrazkach, ściskało mnie za gardło do wieczora. To było niesamowite, nie spodziewałem się czegoś takiego. Wiem, że zrobił to szczerze, to nie było nic na pokaz. Dlatego tak mnie to złapało za serce. Wiem, że on uważał, ze to ja tam powinien stać. Zdecydowanie czapki z głów. Cieszę się, że na taki gest było go stać, że takie słowa wypowiedział. Byłem też z nim kontakcie prywatnie. Dostałem od niego wiadomość po tym, co się wydarzyło, że ta rywalizacja między nami dla niego się skończyła, bo mnie nie ma - mówił Kubacki w rozmowie z Krzysztofem Skórzyńskim dla "Dzień Dobry TVN".

Co roku w Planicy po zakończeniu sezonu odbywa się tradycyjny piknik. Dyrektor PŚ Sandro Pertile rozważał odwołanie go ze względu na sytuację Kubackich. - Kamil Stoch przekazywał mi tę informację, bo byliśmy cały czas na łączach. Powiedziałem, żeby przekazał, że w żadnym wypadku pikniku nie trzeba odwoływać, bo, po pierwsze, by mnie wszyscy zjedli, a po drugie, życzę sobie, żeby dali odgórny przykaz, że jak się będą bawić, to mają pić wszyscy za zdrowie Marty - przyznał.

Pojawiały się pytania, co dalej z karierą Kubackiego po rodzinnym dramacie. Ale polski skoczek dalej jest zmotywowany, żeby walczyć o najwyższe cele.

- Nie brakuje mi zapału i chęci. Chcę kontynuować karierę i w kolejnych sezonach walczyć o Kryształową Kulę, a także inne trofea. Wiem, że mnie na to stać. Jakie będą możliwości? To inna sprawa - stwierdził Kubacki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.