Małysz nie zawiódł kibiców. Zrobił to wbrew naturze. Te chwile przeszły do historii

26 marca 2011 roku w Zakopanem Adam Małysz oddał ostatni skok w karierze skoczka narciarskiego. Czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli ogłosił swoją decyzję trzy tygodnie wcześniej podczas mistrzostw świata w Oslo i przekonywał, że "zawsze chciał odejść w formie". Udało mu się.

3 marca 2011 roku trwały mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Oslo. Adam Małysz rywalizację rozpoczął od brązowego medalu na skoczni normalnej, gdzie wyprzedzili go jedynie kapitalni Austriacy Thomas Morgenstern oraz Andreas Koffler. Na skoczni dużej nie było już tak dobrze, ponieważ najlepszy polski skoczek zakończył rywalizację na 11. miejscu i po konkursie ogłosił zaskakujące wieści. - To mój ostatni sezon. Dziękuje wszystkim kibicom za wsparcie. To oni nieśli mnie do przodu - przekazał w rozmowie z TVP Sport. Ostatni skok sezonu oddał w Planicy, a później przyszedł czas na oficjalne pożegnanie. 

Zobacz wideo Szczęsny tłumaczy porażkę: Czesi nas zdominowali ficzyznie

12 lat temu Adam Małysz skoczył po raz ostatni. Na pożegnaniu nie zabrakło najlepszych

- Teraz mogę powiedzieć już oficjalnie, że w tym sezonie zakończę karierę, a zawody "Skok do Celu", na które serdecznie zapraszam pod Wielką Krokiew 26 marca, będą ostatnią okazją do zobaczenia Adama Małysza na skoczni - powiedział "Orzeł z Wisły" po konkursie w Planicy, w którym zajął trzecie miejsce.

I faktycznie na Wielkiej Krokwi odbyło się pożegnanie Małysza, na którym nie zabrakło najlepszych skoczków na świecie. Przyjechali m.in. Simon Ammann, Thomas Morgenstern, Gregor Schlizenzauer, Martin Koch, Bjoern Einar Romoeren i Matti Hautamaeki. Konkurs zaplanowano w nietypowej formule, w której zawodnicy mieli losować na kole fortuny odległości między 120 a 134 metrem i skakać właśnie na wylosowaną odległość. Plany pokrzyżowała jednak pogoda, a konkretniej gęsty i mokry śnieg, który zaczął padać na pół godziny przed zawodami. 

Zrezygnowano z przeprowadzenia zawodów w trosce o zdrowie zawodników, ale Małysz chciał należycie pożegnać się ze sportem i pojawił się na rozbiegu. W obecności około 120 tysięcy kibiców lądował w okolicach 120. metra. Inni skoczkowie przygotowali mu specjalny szpaler z nart, a legendarny skoczek przejechał pod nim i tak oficjalnie oddał ostatni skok w długiej i bez wątpienia pięknej karierze. 

- Chciałem dzisiaj koniecznie skoczyć, bo moim kibicom to się należało. Dziękuję wam jeszcze raz za fantastyczne przyjęcie - mówił po konkursie "Orzeł z Wisły". Po latach w rozmowie z Eurosportem wspominał: - Wszyscy chyba się trochę tego domyślali, ale nie zmienia to faktu, że nie jest to łatwa decyzja. Zawsze chciałem odejść, będąc w formie. 

 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Po zakończeniu kariery skoczka zajął się rajdami samochodowymi. W 2012 zdobył mistrzostwo Polski i Czech, a w 2013 odniósł pierwsze w karierze zwycięstwo w rajdach terenowych. Pięciokrotnie uczestniczył także w Rajdzie Dakar. Później został koordynatorem reprezentacji Polski w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej. W czerwcu 2022 został prezesem Polskiego Związku Narciarskiego. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.