Piotr Żyła w świetnym stylu zdobył mistrzostwo świata na skoczni normalnej w Planicy. Po pierwszej serii zajmował 13. miejsce, w drugiej skoczył aż na 105 metrów, czym ustanowił nowy rekord skoczni. Dzięki temu awansował na pierwsze miejsce, na którym utrzymał się do końca zmagań.
36-latek został najstarszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek zdobył mistrzostwo świata. Zdaniem Apoloniusza Tajnera po części jest to efekt zmiany w treningach, jaką zastosowano w Polsce wiele lat temu. Między innymi dzięki niej Żyła od lat utrzymuje "wyjątkową stabilność". - Na ogół nie wypada poza czołową dziesiątkę konkursów. Najlepsza forma przyszła właśnie na mistrzostwa świata. Po to zresztą trener Thurnbichler zrobił tydzień przerwy w startach, żeby doładować baterie i żeby pojawił się "błysk" na progu skoczni. Ale też Piotrek miał dyspozycję dnia. Zapewne znalazł w sobie jakiś sposób, by pokazać się najlepiej, jak potrafi. Sam jestem ciekaw, co to było - powiedział w rozmowie z "Super Expressem".
Zdaniem byłego trenera polskich skoczków o sukcesie zadecydowało odpowiednie wykorzystanie posiadanych atutów. - On ma nadzwyczajną moc odbicia. A ponieważ w drugim skoku w Planicy trafił idealnie w próg, ta nadzwyczajna moc pozwoliła idealnie rozwinąć się do lotu. Potem w locie biodrami "nakręcał" prędkość. Gdyby nie trafił w próg, jego błąd byłby pogłębiony właśnie przez tę dynamikę. - wytłumaczył.
Tajner uważa, że Żyłę stać na uzyskanie dobrego wyniku także podczas konkursu na dużej skoczni. Pomóc może mu w tym może odpowiednie nastawienie mentalne. - Jest kandydatem do medalu na dużej skoczni. Pewnie teraz jest bardziej wyluzowany jako mistrz świata. Ciekawe, co sobie znajdzie, żeby się znów pozbierać. Jest w formie i będzie dobry w konkursach indywidualnym i drużynowym na K125 - ocenił.
Konkurs indywidualny na dużej skoczni podczas mistrzostw świata w Planicy odbędzie się w piątek, 3 marca. Dzień wcześniej zostaną przeprowadzone kwalifikacje.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl