We wtorek 28 lutego odbył się bieg na 10 kilometrów techniką dowolną podczas mistrzostw świata w Planicy. Złoto wywalczyła Amerykanka Jessie Diggins, dla której jest to największy sukces w karierze. Podium uzupełnił duet szwedzkich biegaczek. Srebro zdobyła Frida Karlsson, a brąz Ebba Andersson, która w sobotę okazała się najlepsza w biegu łączonym.
Andersson była jedną z faworytek wtorkowej rywalizacji. Choć nie udało jej się wywalczyć drugiego złotego medalu, miejsce na podium również jest sporym sukcesem. Po biegu Szwedka była zadowolona z postawy, jaką zaprezentowała. - Jestem zadowolona z oczekiwań, jakie sobie postawiłam, a przede wszystkim z przebiegu wyścigu. Po prostu starałam się dzisiaj biec najlepiej, jak potrafiłam i jak najlepiej radzić sobie w trudnych warunkach, które panowały na trasie - stwierdziła zawodniczka, cytowana przez "Aftonbladet".
Szwedka została zapytana, czy po złocie w skiathlonie czuje niedosyt po wywalczeniu "tylko" brązu. To mocno zdenerwowało menadżera szwedzkiej kadry Andersa Bystroema, który postanowił stanowczo odpowiedzieć dziennikarzom. - Jak można zadać takie pytanie? Sama Ebba powiedziała mi, że była tym zirytowana. Brąz mistrzostw świata to zawsze wielka rzecz - podsumował.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
W biegu na 10 kilometrów wzięły udział trzy reprezentantki Polski. Najlepiej spisała się Izabela Marcisz, która zajęła 29. lokatę. - Może nie jestem zła, ale na pewno liczyłam na więcej. Myślę, że wszyscy trochę na to liczyliśmy, ale i tak jak na mistrzostwa świata to jeden z moich najlepszych biegów - stwierdziła po biegu. Gorzej spisały się pozostałe nasze zawodniczki. Weronika Kaleta ukończyła bieg na 61. miejscu, a Monika Skinder uplasowała się na 62. lokacie.
Przed biegaczkami jeszcze dwie konkurencje podczas czempionatu w Planicy. W czwartek 2 marca odbędzie się sztafeta 4x5 km, a dwa dni później bieg masowy na 30 km techniką klasyczną.