Polki zdradziły cele na MŚ w Planicy. Jest odważnie. "To realne"

Jakub Balcerski
Po pierwszych skokach oddanych w trakcie serii treningowych MŚ w Planicy we wtorek polskie skoczkinie opowiedziały o swoich ambitnych celach na imprezę w Słowenii. - Może to ciężkie do osiągnięcia, ale realne i myślę, że się uda - mówi o własnych oczekiwaniach Anna Twardosz.

Skoczkinie jako pierwsze sprawdziły obiekty, które za kilka dni będą areną zmagań o medale mistrzostw świata w Planicy. Rywalizowały w trzech seriach treningowych, które wygrały Anna Odine Stroem z Norwegii i Kanadyjka Alexandria Loutitt. Ta pierwsza okazała się najlepsza w aż dwóch treningach - pierwszym i trzecim, a Loutitt zajęła pierwszą pozycję w drugiej z wtorkowych serii.

Zobacz wideo Nadchodzi "last dance" Kamila Stocha? "Ten trend się odwraca"

Solidne skoki Konderli. Odpuszczony trzecia seria

W treningach brały udział także polskie skoczkinie. Najlepszą na przestrzeni całego dnia była zdecydowanie Nicole Konderla. Skakała tylko w dwóch seriach, ale oddała w nich dwa solidne skoki i później mogła się już nieco oszczędzić. W pierwszym treningu zajęła 34. miejsce po uzyskaniu 89,5 metra, a w drugim się poprawiła i była 25. po skoku na 93 metry.

Pozostałe trzy Polki były najwyżej w piątej dziesiątce wyników. Kinga Rajda skończyła treningi na 41., 45. i 53. miejscu, Paulina Cieślar była 46., 50. i 45., a Anna Twardosz zajęła 55., 54. i znów 55. pozycję.

"Skocznia rewelacyjna". Polki przetestowały obiekt w Planicy i oceniają

Po skokach zawodniczki podkreślały, że obiekt jest w pełni gotowy do rywalizacji. - Obiekt był przygotowany bardzo fajnie. Warunki nie były sprzyjające, ale równe dla wszystkich i podobne, więc było w porządku - wskazała Anna Twardosz.

Zadowolona z pierwszego testu normalnego obiektu w Planicy była też Paulina Cieślar. - Skocznia jest rewelacyjna. Świetnie przygotowana jak zawsze tutaj. Super - oceniła Polka.

Polki skakały stabilnie. "Cieszy, że nie ma dużego rozstrzału"

Twardosz ma za sobą już występ w Oberstdorfie i pewne doświadczenie, obycie z mistrzostwami świata, choć mówi, że w Planicy wcale go nie odczuwa. - Cały czas czuję się, jakby to były moje pierwsze mistrzostwa. I dla mnie to coś niesamowitego, że mogę tu być - podkreśla.

Jak ocenia swoje skoki - na 78, 76 i 79,5 metra? - To były trzy dość podobne próby, ale brakuje mi w nich pewności siebie w locie. Tam sporo tracę. To, co obecnie prezentuję na skoczni, to jeszcze nie jest moje sto procent - tłumaczy Twardosz.

W przypadku Cieślar najważniejsza w jej dyspozycji jest powtarzalność. - Cieszy mnie, że w odległościach nie ma dużego rozstrzału. To nie 83 i 73 albo, jak to bywało na zawodach, potrafiłam oddać skok, który od najlepszego różnił się o aż 20 metrów. Całą zimę brakowało mi stabilności. Wiadomo, że nie są to żadne super skoki na podium, ale nie patrzyłam specjalnie na wyniki. Wiem, co mam zrobić i jak pracować, więc tak będę się starała skakać - wskazała zawodniczka. I faktycznie, we wtorek uzyskała 83,5, 81 i 83 metry.

Ambitne cele Polek na MŚ. Jest najlepsza "30" i skakanie w każdym konkursie

Jakie cele stawiają sobie zawodniczki? - Przyjechałam tu, żeby wejść do najlepszej "30" - mówi Anna Twardosz. Odważnie. - Może to ciężkie do osiągnięcia, ale realne i myślę, że się uda. Pewnie, że chciałoby się jeszcze więcej, ale to może za parę lat - dodaje.

- Chciałabym skakać w każdym konkursie, codziennie, bo to nie jest fajne jeździć na zawody i siedzieć w hotelu. Zobaczymy, co te starty przyniosą - wskazuje za to Paulina Cieślar. Te słowa oznaczają, że ma ambicję także, żeby skoczyć w konkursie mikstów, a to oznacza mały pojedynek z Kingą Rajdą, która do tej pory była siłą numer dwa polskich skoków kobiet. We wtorek Rajda skoczyła równe 250 metrów - 83,5, 86 i 80,5 metra. To o 2,5 metra dalej niż łącznie uzbierała Cieślar.

W środę zawodniczki czekają kwalifikacje do pierwszego konkursu na MŚ, który zaplanowano już dzień później. Oficjalny trening ruszy o 15:00, a kwalifikacje półtorej godziny później.

Więcej o: