Trudno było nie mieć gęsiej skórki. "To da kopa". Najwyższy czas na atak Kubackiego

Łukasz Jachimiak
Polonia w Lake Placid tak odśpiewała "Mazurka Dąbrowskiego" Dawidowi Kubackiemu i Piotrowi Żyle, że trudno było nie mieć gęsiej skórki. Polacy wygrali pierwszy w historii PŚ konkurs superduetów, a najlepszy w nim Kubacki ewidentnie poczuł, że może jeszcze zawalczyć o Kryształową Kulę.

Dawid Kubacki i Piotr Żyła w sobotę skoczyli w Lake Placid aż po sześć razy. Rano startowali w kwalifikacjach do konkursu indywidualnego, a następnie w tym konkursie, natomiast wieczorem oddali po trzy skoki w zawodach superduetów.

Zobacz wideo Adam Małysz pokazał, jak naprawdę wygląda jego codzienna praca w roli prezesa

W pierwszej części dnia nastroje mieli zupełnie inne niż w drugiej. Wtedy Kubacki był piąty, a Żyła - dopiero 19. Wieczorem amerykańskiego czasu razem stanęli na najwyższym stopniu podium. I po odśpiewaniu "Mazurka Dąbrowskiego" z kilkutysięczną Polonią obecną pod skocznią w obu wstąpiła nowa energia. A to cenne zwłaszcza dla Kubackiego.

Kubacki: "To da kopa na kolejne starty". Oby!

W niedzielę w Lake Placid odbędzie się drugi konkurs indywidualny. W pierwszym Kubacki był piąty, zdobył 45 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i odrobił 9 pkt ze straty, jaką ma do Halvora Egnera Graneruda. Norweg po aż 12 podiach z rzędu zajął tylko siódme miejsce. Po 21 z 32 indywidualnych konkursów sezonu Granerud ma wyraźną przewagę nad Kubackim. To 229 punktów. Ale nagle - po kapitalnej serii podiów, po czterech zwycięstwach z rzędu (w Bad Mitterndorf i Willingen) Norweg pokazuje jakąś słabość. A Kubacki zdaje się odżywać.

W konkursie superduetów Kubacki był indywidualnie zdecydowanie najlepszy.

Wyraźnie widać, jak równo skakał Kubacki. Owszem, Kraft miał świetny skok, którym wygrał pierwszą serię. Owszem, ostatni skok Graneruda był lepszy niż ostatni skok Kubackiego. Ale patrząc całościowo - mamy obraz tak równego i tak ustabilizowanego na najwyższym poziomie Dawida, jakiego w ostatnich startach nie widzieliśmy.

- Skakaliśmy równo, fajnie i myślę, że to jest największy plus i że to da nam kopa na kolejne starty - mówił nasz wicelider PŚ przed kamerą Eurosportu. - To co udało się zrobić w ostatnim skoku rano, w konkursie indywidualnym [wtedy awansował z 10. na piąte miejsce], tutaj bardzo fajnie działało, od pierwszego skoku. Ten ostatni co prawda był bardzo mocno spóźniony, ale mimo wszystko po delikatnych zmianach mimo że energia poszła w powietrze, to wystarczająca jej ilość była, żeby i tak móc odlecieć. To jest dla mnie niesamowite - dodawał.

Granerud zaniepokojony

Kubacki nie jest typem sportowca i człowieka, który po zwycięstwie w euforii będzie zapowiadał kolejne wielkie rzeczy. Ale mowa jego ciała jest jasna - będzie walczył. Strata do Graneruda jest duża, konkursów zostało w sumie już niewiele, ale też jeszcze tyle, że da się stratę odrobić. Trzeba "tylko" dobrze skakać. Trzeba "tylko" znaleźć nową energię. A że zwycięstwo w Lake Placid, przed tłumem Polonii, było dla Kubackiego odświeżające, widzieliśmy wszyscy.

- Oczywiście najgłośniej było kiedy skakał Kubacki - zauważał w Eurosporcie Granerud, który chwalił atmosferę zawodów w Lake Placid, ale swoimi występami wyraźnie się martwił. - Wyniki nie były dla mnie najlepsze. Nie rozumiałem co się dzieje, miałem problemy, to było bez sensu. Ale ze skoku na skok było lepiej - mówił.

Granerud znokautował, Kubacki chyba wstaje

Ciekawe czy ten ostatni, już naprawdę udany, skok z soboty da Granerudowi więcej pewności siebie w niedzielę. Ale to ciekawe dla nas. Natomiast Kubacki ani przez moment nie powinien myśleć o Granerudzie. On chyba złapał drugi oddech. Musi spróbować to maksymalnie wykorzystać.

Odrobienie dziewięciu punktów w sobotę to tylko kropla w morzu potrzeb, jeśli chce się myśleć o Kryształowej Kuli. W niedzielę Kubacki może powalczyć o zwycięstwo. I odrobić do Graneruda więcej. Kontratak po tym, co Norweg zrobił w Bad Mitterndorf i Willingen byłby piękny dla wyścigu o Puchar Świata. W Austrii i Niemczech w czterech konkursach Granerud zdobył 400 pkt na 400 możliwych, a Kubacki - tylko 116.

W te dwa weekendy Norweg znokautował Polaka, z którym wcześniej od początku sezonu toczył bardzo równą walkę i którego bardzo długo gonił. W te dwa weekendy z +48 punktów w "generalce" dla Kubackiego zrobiło się - patrząc z jego perspektywy - minus 238 pkt. Jeśli Dawid ma to jeszcze spróbować odwrócić, to musi zacząć tu i teraz - z nową energią i na "swoim" terenie w "polskim" Lake Placid.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.