Małysz reaguje na wielki sukces polskich skoczków. "Widać duży postęp"

Jakub Balcerski
- Oby tak dalej - mówi ucieszony srebrnym medalem drużyny polskich skoczków w Whistler Adam Małysz. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego tłumaczy, co będzie teraz najważniejszym zadaniem dotyczącym rozwoju tych zawodników.

Na półmetku zawodów w Kanadzie Polacy byli na równi z Austriakami. O tym, że obie kadry będą ze sobą rywalizować o tytuł mistrzów świata było wiadomo w zasadzie od początku imprezy w Whistler. I faktycznie, przypuszczenia okazały się słuszne.

Zobacz wideo Adam Małysz pokazał, jak naprawdę wygląda jego codzienna praca w roli prezesa

Polacy z pierwszym drużynowym medalem MŚJ od dziewięciu lat. "Widać duży postęp"

Wyrównany poziom z pierwszej serii, nieco zmienił się w drugiej serii, gdzie Polakom brakło nieco metrów i ostatecznie stracili 5,8 punktu do Austriaków. Oni obronili złoto sprzed roku, ale Marcin Wróbel, Klemens Joniak, Kacper Tomasiak i Jan Habdas zostali pierwszymi drużynowymi medalistami MŚJ od 2014 roku.

Wtedy Jakub Wolny, Klemens Murańka, Krzysztof Biegun i Aleksander Zniszczoł wygrywali w Predazzo, ale przez kolejne osiem edycji MŚ juniorów w drużynie Polska nie doczekała się ani jednego medalu: zajmowała maksymalnie piąte miejsce, które udało się wywalczyć także rok temu na Średniej Krokwi w Zakopanem. - Widać duży postęp. Pamiętamy, co było w Zakopanem i wiele się zmieniło od tego czasu. Te roczniki, które wystartowały w Whistler wydają się naprawdę silne - ocenia w rozmowie ze Sport.pl Adam Małysz.

Małysz: "Teraz trzeba ich dobrze poprowadzić". PZN już to realizuje

Prezes PZN-u wie, co będzie najważniejsze w kontekście przyszłości tej grupy zawodników. - Teraz trzeba ich dobrze poprowadzić, bo pamiętamy, że mieliśmy już paru medalistów, a nawet mistrzów świata juniorów, a w ostatnich czasach było słabo. Teraz widać, że znów mamy dobre roczniki, a programy we współpracy z Lotosem i teraz Orlenem działają. Oby tak dalej - cieszy się legenda polskich skoków.

Co zrobić, żeby rozwój Wróbla, Joniaka, Tomasiaka, czy Szozdy przebiegał odpowiednio? Nie naciskać, dać im spokój, a nie nakładać zbyt dużą presję i bardzo indywidualnie, ostrożnie podchodzić do systemu treningów. To ostatnie PZN już realizuje, bo stara się jak najbardziej dopasować obciążenia do zawodników, a przy okazji dostarczać im zajęcia i szlifowanie formy na najwyższym możliwym poziomie. To droga nie, żeby mieć gwiazdy Pucharu Świata za rok, czy dwa, ale perspektywa nawet pięciu, czy dziesięciu lat. Dlatego kluczowa ponad wszystkim będzie cierpliwość.

Na razie przed polskimi zawodnikami jeszcze konkurs drużyn mieszanych na MŚJ, a potem powrót do codziennej pracy na treningach w kraju. Kolejne starty w międzynarodowych zawodach czekają ich w konkursach FIS Cup i Pucharu Kontynentalnego w kraju - te pierwsze odbędą się w Szczyrku i Zakopanem, a te drugie tylko na Wielkiej Krokwi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.