Ten moment zabrał Kubackiemu plastron lidera PŚ. Przegrał z Granerudem... jego błędem

Dawid Kubacki po 84 dniach stracił plastron lidera Pucharu Świata. Odebrał mu go fenomenalny Halvor Egner Granerud. Kubacki stracił liderowanie w Pucharze Świata po błędzie, który do złudzenia przypominał to, co często robił... norweski skoczek.

Halvor Egner Granerud nie pozostawił żadnych wątpliwości i w kapitalnym stylu wygrał pierwszy w sezonie konkurs lotów w Bad Mitterndorf. Norweg poleciał 238 i 231 metrów i o 8,8 pkt wyprzedził drugiego Stefana Krafta i trzeciego Domena Prevca. Czwarty był Piotr Żyła, który skakał 233,5 i 226,5 metra. 

Zobacz wideo Adam Małysz pokazał, jak naprawdę wygląda jego codzienna praca w roli prezesa

Niestety, dopiero 10. miejsce zajął Dawid Kubacki, który po 84 dniach stracił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Przed konkursem Granerud tracił do Kubackiego 42 punkty, ale już pierwsza seria dała nam do zrozumienia, że liderowanie Kubackiego w sobotę dobiegnie końca. Teraz Granerud ma 1216 punktów i o 26 oczek wyprzedza Dawida Kubackiego. Trzeci w klasyfikacji Anze Lanisek traci do Graneruda już 255 punktów. 

Ten błąd zabrał Kubackiemu plastron lidera Pucharu Świata

Niestety, kluczowa była właśnie pierwsza seria, gdzie Kubacki popełnił duży błąd na rozbiegu. Polak źle wyszedł z progu. Kilkanaście metrów za krawędzią najazdu było widać, jak nagle stracił równowagę i mocno przekrzywiło go w prawą stronę. Zawodnik szybko opanował narty i sylwetkę, ale stracił na tym bardzo dużo prędkości i wysokości. Błąd zabrał Kubackiemu też najważniejsze metry, na których skoczek uzyskuje tzw. rotację, którą daje energia pojawiająca się po wyjściu z progu. 

- Nie był to idealny skok. Trochę odbiłem się "na kolano". Narty poszły za szeroko i trochę mi ją odciągnęło. Nie szło z tego odlecieć i ciągnąłem, ile się dało. Druga seria była całkiem w porządku, to jest dobre w sobotnim - mówił po konkursie w Eurosporcie. 

Błąd od razu zauważyli wszyscy eksperci przebywający w studiach telewizyjnych. W TVN-ie podkreślali to Adam Małysz, prezes PZN oraz Wojciech Topór (trener bazowy). Podobnego zdania był Apoloniusz Tajner w studiu Eurosportu. 

Błąd, który do złudzenia przypominał to, co robił Granerud

Wiele wskazuje więc na to, że skoczek po prostu nie utrzymał równowagi w pozycji najazdowej i tuż przed krawędzią najazdu za bardzo przerzucił ciężar ciała właśnie na prawe kolano. Od razu przełożyło się to na jakość wyjścia z progu. Co interesujące, zwykle taki efekt wyjścia z progu oglądamy nie u Dawida Kubackiego, a jego największego rywala - Graneruda. To właśnie Norweg często zbyt mocno wybijał się z jednej narty, a tuż za progiem przekrzywiało go na prawą stronę i później musiał to korygować. U Norwega było to jednak jeszcze bardziej złożone, bo dochodziło jeszcze do zderzenia nart zaraz za progiem, a to jeszcze bardziej wytrącała go z równowagi. 

O ile skocznie duże często wybaczają takie błędy, bo skoczkowie robią wszystko na niższych prędkościach, o tyle w przypadku skoczni mamucich takie błędy oznaczają, że leci się 20 albo 30 metrów mniej. 

Nierówne wyjście z progu Halvora Egnera Graneruda - po lewej podczas II serii drugiego konkursu PŚ w Niżnym Tagile, po prawej podczas konkursu drużynowego mistrzostw NorwegiiNierówne wyjście z progu Halvora Egnera Graneruda - po lewej podczas II serii drugiego konkursu PŚ w Niżnym Tagile, po prawej podczas konkursu drużynowego mistrzostw Norwegii Screen Eurosport Player, Twitter.com/Serba1997

- Zgadza się, takich błędów rywale nie wybaczają. To jest oczywiste. Po okresie od turnieju skoki były takie, że coś im brakowało. Przed Kulm znaleźliśmy to, czego brakowało, ale tu trudno to wprowadzić - dodawał Dawid Kubacki po sobotnich skokach na Kulm.

Granerud może uciec Kubackiemu? Norweg później osiągnął szczyt  

Jak wyliczył Łukasz Jachimiak ze Sport.pl, Halvor Egner Granerud jest teraz w sytuacji, w której może odskoczyć Dawidowi Kubackiemu. Granerud w ostatnich 11 skokach był lepszy od Kubackiego i różnica między nimi zaczyna być coraz bardziej odczuwalna. Choć pamiętajmy, że nadal mówimy o sytuacji, w której Kubacki skacze bardzo dobrze i znajduje się w ścisłej czołówce PŚ. Granerud skacze jednak w tym momencie jak maszyna. Granerud pierwszy raz założy więc w tym sezonie koszulkę lidera PŚ, ale trzeba przyznać, że w pogoni za Kubackim miał też trochę szczęścia. Bo nie dość, że oddaje idealne skoki, to dwa razy bardzo pomogło mu też jury. Szczególnie gdy Kubacki tracił pewne wydawałoby się zwycięstwa - w Zakopanem i Sapporo.

Dawid Kubacki jest w naprawdę świetnej formie mniej więcej od połowy września, gdy zaczął oddawać rewelacyjne skoki. Polak wygrywał też zawody Letniego Grand Prix i dał wszystkim do zrozumienia, że będzie się też liczył zimą. I tak też się stało. Polak kapitalnie zaczął sezon Pucharu Świata, bo w Wiśle na początku listopada odniósł dwa zwycięstwa. Tylko że ten sezon jest absurdalnie długi, bo zaczął się 4 listopada i skończy dopiero 2 kwietnia w Planicy. Granerud wydaje się teraz bliżej swojego poziomu maksymalnego, bo później do niego doszedł. Idealne skoki zaczął oddawać dopiero pod koniec 2022 roku w Oberstdorfie.

Utrzymanie doskonałej formy na przestrzeni ponad pięciu miesięcy może być rzeczą niewykonalną. Kiedyś musi przyjść choćby mały dołek fizyczny. I wydaje się, że on u Kubackiego przyszedł w okolicach konkursów w Sapporo. To właśnie tam po dalekiej podróży do Japonii można było dostrzec, że w technice Kubackiego nie wszystko dobrze funkcjonuje. Pojawiły się większe błędy na progu, które przy tak wrażliwej na warunki skoczni jak Okurayama musiały się odbić na wynikach. I odbiły, bo Kubacki w pierwszym konkursie był drugi, ale w kolejnym już czwarty, a w trzecich zawodach - jedenasty. Kubacki pierwszy raz tej zimy zaliczył więcej wypadnięcie poza top 6 zawodów i... teraz po sobotnich konkursach na Kulm pierwszy raz zaliczył serię trzech konkursów z rzędu bez podium PŚ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.