Małysz zirytowany jak nigdy. Od razu zgodził się z Kurzajewskim

- Jestem zły, jesteśmy u siebie. Jest tam przecież osoba, która puszcza zawodników... - mówił Adam Małysz w studio TVP Sport na gorąco po zakończeniu konkursu indywidualnego na Wielkiej Krokwi. Prezes PZN odniósł się do warunków i decyzji Borka Sedlaka w końcówce rywalizacji.

Choć Dawid Kubacki pewnie prowadził po pierwszej serii konkursu Pucharu Świata w Zakopanem, to ostatecznie musiał uznać wyższość Halvora Egnera Graneruda. Polak został puszczony w koszmarnych warunkach i przegrał z Norwegiem o 1,1 punktu. Więcej o przebiegu rywalizacji pisaliśmy --> TUTAJ. Po konkursie złości na jury nie ukrywał sam prezes Polskiego Związku Narciarskiego - Adam Małysz.

Zobacz wideo Kamil Stoch ocenia: Było super, magicznie. Bardzo czekałem

Adam Małysz wściekły. "Cieszę się z podium Dawida, ale jestem zły na sędziów"

- Jesteśmy rozczarowani postawą jury. Kamil Stoch i Dawid Kubacki w II serii mieli najgorsze warunki - tymi słowami Maciej Kurzajewski rozpoczął studio TVP Sport po zakończeniu konkursu indywidualnego na Wielkiej Krokwi. Stoch miał dodane 18 punktów do noty za skok, a Kubacki ponad 20. To sprawiło, że Polacy nie utrzymali miejsc pierwszej serii.

Ze słowami dziennikarza zgodził się Adam Małysz, który wprost skrytykował pracę Borka Sedlaka w końcówce niedzielnego konkursu. - Jestem zły, jesteśmy u siebie, a tu takie decyzje. Jest tam u góry osoba, która puszcza zawodników. Kamil siedzi na belce 45 sekund, wiatr kilka razy w tym czasie był na biało, a ten ściąga go. Później jest wiatr w plecy i od razu go puszcza. Z Dawidem było podobnie. Jestem zły. Cieszę się, że Dawid był drugi, ale dziś jestem zły na jury - skomentował prezes PZN.

Więcej artykułów o podobnej treści znajdziesz na portalu Gazeta.pl.

Kubacki przegrał z Granerudem o 1,1 punktu, a więc taką samą różnicą, jaką Polska wczoraj przegrała z Austrią. - Jeszcze to. Już nawet wczoraj mówiliśmy, że lepiej przegrać 5 punktami niż jednym, wiedząc, że byłeś tak blisko.

Na koniec Małysz zwrócił uwagę na warunki, w których skakali Kubacki i Stoch oraz te, w którym przyszło skakać Granerudowi i Kraftowi, którzy również stanęli na podium. - Trzeba przyznać, że (Granerud i Kraft - przyp. red.) warunki mieli zupełnie inne. Mieli wiatr przedni. Jak masz wiatr w plecy to ciężko odlecieć. Wszyscy, którzy skoczyli tak daleko, mieli wiatr pod narty. Spójrzmy, gdzie była zielona linia u Dawida, a gdzie u innych - zakończył.

Kolejne zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich odbędą się w japońskim Sapporo. Od piątku do niedzieli na Okurayamie zaplanowano aż trzy konkursy indywidualne. Pierwszy już 20 stycznia o 8:00 czasu polskiego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.