- Zdarza się, że nawet najlepsi skoczkowie dostaną najgorsze warunki - mówi Sport.pl o sytuacji z konkursu drużynowego delegat techniczny na Pucharze Świata w Zakopanem Jelko Gros. Słoweniec tłumaczy, dlaczego jego zdaniem nie powinien wpływać na decyzję puszczającego zawodników Borka Sedlaka, który w sobotę przytrzymał na belce Dawida Kubackiego, a w tym czasie pogorszyły się warunki. Polak i tak został puszczony przy niesprzyjającym wietrze, a drużyna trenera Thomasa Thurnbichlera przegrała z Austriakami o zaledwie punkt.
Podczas finałowej serii konkursu drużynowego w Zakopanem warunki były bardzo zmienne. Wiatr z tyłu skoczni nasilił się tuż przed dwoma skokami kończącymi rywalizację - w czwartej grupie zawodników na górze Wielkiej Krokwi zostali już tylko reprezentanci Polski i Austrii, czyli Dawid Kubacki i Stefan Kraft.
Trener Polaków, Thomas Thurnbichler długo nie mógł puścić swojego skoczka, bo jury zdecydowało się go przytrzymać na belce startowej. Zielone światło pojawiło się dopiero po 37 sekundach, odkąd Kubacki usiadł na belce. Paradoks sytuacji polegał na tym, że gdy siadał na belce wiatr wiał z siłą od 1,5 do 2 metrów na sekundę z tyłu skoczni, a gdy skoczek ruszył, podmuchy były jeszcze o metr na sekundę mniej korzystne dla zawodnika.