Po trzech latach na zakopiański PŚ w skokach wróciło wszystko to, z czego on słynie. A organizatorzy nie spodziewali się, że tęsknota będzie tak wielka i przygotowali za mało biletów. - Magia - zachwyca się Stefan Kraft. - Magia - zgadza się Dawid Kubacki.
Po 15 tysięcy biletów przygotowali organizatorzy na tegoroczne konkursy PŚ w Zakopanem. Tylko po 15 tysięcy. Na trybunach na 22 tysiące ludzi jest odrobinę luźniej, bo działacze powątpiewali czy wobec inflacji, jaka opanowała Polskę, zawody będą się cieszyły takim zainteresowaniem, z jakiego są znane od lat.
Wygląda na to, że miłość kibiców do skoczków została niedoszacowana. Przed sobotnią drużynówką pod Wielką Krokwią trudno było nie spotkać spacerowiczów noszących kartek z napisami "Kupię bilet/Kupię bilety". A po bardzo dobrym pierwszym konkursie, szukających możliwości wejścia na niedzielne zawody indywidualne (początek o godz. 16.00) pewnie będzie jeszcze więcej. Bo skoro w sobotę Polska w składzie Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Dawid Kubacki była druga, tylko o 1 pkt za Austrią, to Polacy będą w stanie walczyć o zwycięstwo w niedzielę.
Stoch beksa
Wyglądanie tego święta zaczęło się już w sobotę. Ze śpiewem na ustach, że niedziela będzie dla nas, a jakże. To są obrazki, które znamy i lubimy. I za którymi tęskniliśmy. Mowa i o formie polskich skoczków, i o polskich kibicach, którzy znowu mogą się z niej cieszyć.
Pewnie wszyscy dobrze pamiętamy, że ledwie rok temu Dawid Kubacki miał covid i zakopiańskie konkursy oglądał z domu. A Kamil Stoch zamiast skakać, przemawiał do kibiców ze sceny. Stojąc tam ze skręconą kostką i dyskretnie ocierając łzy. A może nawet wcale nie dyskretnie.
Dwa lata temu nie było do kogo przemawiać. W 2022 roku organizatorzy dostali zgodę na wpuszczenie dziewięciu tysięcy widzów, a w 2021 roku skocznia była dla kibiców zamknięta. I przykro było tę pustkę oglądać aż przez dwa weekendy, bo wówczas jeden zorganizowano tradycyjnie w styczniu, a drugi w lutym - w zastępstwie za chińskie Zhangjiakou.
"Jo zawsze tu stołym"
Dwa lata temu ludzie odpowiedzialni za oprawę zakopiańskich konkursów wymyślili, że puste trybuny warto przyozdobić flagami Polski z wypisanymi na nich nazwami miejscowości. I nie tylko z takimi napisami. "Jo zawsze tu stołym" - czytaliśmy na jednej z największych biało-czerwonych.
Świetnie, że teraz, w styczniu 2023 roku znów stoją tu ci, którzy za tym tęsknili. I że znów ci, którzy stoją na górze, przy belce startowej, mają gęsią skórkę.
- Jest po staremu, pięknie! Tęskniłem za pełnymi trybunami na tej skoczni. Zakopane jest magiczne - mówił po sobotniej drużynówce Stefan Kraft. - No pewnie, że tu jest magicznie. Zwłaszcza podia tu są magiczne. I dlatego tym mocniej szkoda, że zabrakło tego jednego punktu do zwycięstwa - słyszeliśmy od Dawida Kubackiego.
Ryczą, dmuchają - tak pomagają
To prawda. Nie każdemu musi się podobać to, co zawodnicy tak sobie chwalą. Dźwięk trąb może denerwować tych, którzy słuchają ich nie tylko podczas konkursów, ale też wcześniej i później w całym mieście. Możliwe, że kibice-trębacze dmuchają nawet przez sen w tych wszystkich apartamentach powynajmowanych na czas pobytu w narciarskiej stolicy Polski.
Tę stolicę nie każdy musi uznawać za swoją. Poczucie estetyki mamy różne, a bardzo różne rzeczy dzieją się tu przy okazji skoków. Ale każdy wie, że wszyscy skoczkowie mówią samą prawdę, gdy zachwycają się tym, co tu dostają.
Na Wielkiej Krokwi te dęte dźwięki mają moc. Skoczek stoi na górze kilka minut czekając, aż przyjdzie jego kolej, żeby usiąść na belce. Gdy na niej siedzi, zwłaszcza gdy jest Polakiem, w górę płynie taki ryk, że adrenalina w nim buzuje.
- Myślę, że atut własnej skoczni to nie to, że ją znamy, tylko to kibice, którzy tu przychodzą, robią atmosferę, dają nam adrenalinę, która nas napędza - nie ma wątpliwości Kubacki.
Kubacki ceni solidną robotę - wiadomo. Ale coś go porywa jeszcze bardziej
Na konferencji prasowej po sobotniej drużynówce lider Pucharu Świata stwierdził nawet, że zadowolony jest z tego, że trener na pewno uzna, że on i koledzy wykonali "kawał solidnej roboty", ale coś cieszy go jescze bardziej. - Ja osobiście jestem najbardziej zadowolony z tego, co się działo na skoczni. W zeszłym roku nie było mi dane tego posmakować, więc tym bardziej cieszy mnie, że wróciła na skocznię atmosfera, że jest pełno ludzi, że jest naprawdę dużo emocji i to co się tutaj czuje jest po prostu niesamowite - mówił.
Sobotnia konferencja prasowa była pierwszą na PŚ w Zakopanem od trzech lat. Na tej ostatniej, w 2020 roku, brylowali Kubacki i Stoch, bo chwilę wcześniej wspólnie stanęli na podium (wygrał Kamil, a Dawid był trzeci). Pięknie byłoby mieć ich obu na niedzielnej konferencji po zawodach indywidualnej i w ten sposób spiąć klamrą ten trudny czas, który szczęśiwie jest już za nami.