Dawid Kubacki po raz trzeci wygrywa z Granerudem! Sensacyjny zwycięzca kwalifikacji w Zakopanem

Zwycięstwem Austriaka Daniela Tschofeniga zakończyły się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego w Zakopanem. Drugie miejsce zajął Dawid Kubacki, który wyraźnie pokonał najgroźniejszych rywali - a przed kwalifikacjami wygrał oba treningi.

Piątkowe kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego w Zakopanem były jednymi z bardziej specyficznych w obecnym sezonie. Między innymi ze względu na wykorzystanie przez Polaków grupy narodowej podczas otwierającego sezon weekendu w Wiśle oraz brak Japończyków, na liście startowej znalazło się zaledwie 51 skoczków. Oznaczało to, że z rywalizacją w niedzielę pożegnać się miał zaledwie jeden zawodnik.

Zobacz wideo Thomas Thurnbichler zapowiada: Jesteśmy w stanie ograć Austriaków

Ważną informacją był fakt, że warunki na Wielkiej Krokwi nie były tak złe, jak zapowiadały prognozy. Choć lekki wiatr nieco kręcił, nie było problemu z rozgrywaniem poszczególnych serii, co dawało nadzieje na bardzo dobry weekend Pucharu Świata w stolicy polskich Tatr.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Choć sędziowie postanowili dość wysoko usytuować belkę startową, bo na 16 platformie, początek rywalizacji nie porywał. Kiedy swoje próby oddawali zawodnicy bez punktów Pucharu Świata, kibice częściej mogli oglądać klepanie buli niż zbliżanie się do punktu K. Dużo mówi o tym fakt, że Andrei Feldorean z wynikiem 93,5 metra zdołał awansować do konkursu, pokonując młodego Czecha, Frantiska Lejska. 

Zawodnikom otwierającym rywalizację nie pomagał też wiatr. Każdy z nich musiał bowiem mierzyć się z wiatrem w plecy, dającym im ponad 10 punktów bonifikaty. W pewnym momencie ruchy powietrza jednak ustały, co wykorzystali Roman Koudelka i Aleksander Zniszczoł, skaczący kolejno 128,5 oraz 132 metry. 

Walka z pogodą

Kolejni zawodnicy nie mieli już tyle szczęścia. Przekonali się o tym przede wszystkim Austriacy - Clemens Aigner i Clemens Leitner. Obaj, choć nie dolecieli do 120 metra, zdołali znaleźć się w czołówce dzięki bonifikatom za wiatr, które przekroczyły przy ich próbach 20 punktów.

Ze względu na przeszkadzający zawodnikom wiatr, poziom sportowy kwalifikacji nie był zbyt wysoki. Gdy do końca rywalizacji pozostało 20 zawodników, na czele wciąż znajdował się Zniszczoł, a pozostali zawodnicy, nie licząc Romana Koudelki, nie mogli dolecieć do punktu K. Co więcej, skaczący z numerem 34 Markus Eisenbichler wyszedł na prowadzenie w kwalifikacjach, oddając skok na 123,5 metra.

Los na loterii

Chwilę po próbie doświadczonego Niemca, warunki zaczęły się wyraźnie poprawiać. Wykorzystać to postanowili trzej Słoweńcy - Lovro Kos, Timi Zajc i Peter Prevc. Wszyscy skoczyli bowiem ponad 130 metrów, zajmując pierwsze trzy lokaty. Chwilę później pogodził ich jednak Andreas Wellinger, który wylądował na odległości 135,5 metra.

Doświadczony Niemiec nie cieszył się jednak długo z prowadzenia. Chwilę później aż 138,5 metra skoczył młody Daniel Tschofenig, który na dziesięć skoków przed końcem rywalizacji zajmował pierwsze miejsce. Po próbie Austriaka sędziowie zdecydowali się obniżyć belkę startową, bojąc się bardzo dalekich skoków najlepszych z najlepszych. 

Niestety obniżenie rozbiegu, wraz z mocniejszymi podmuchami wiatru w plecy, spowodowało skrócenie skoków zamykających listę startową zawodników. Jednocześnie jednak ich próby nie były bardzo złe. Każdy z zawodników z czołówki potrafił bowiem skoczyć choć w okolice punktu K.

Dominacja Kubackiego

Walkę o zwycięstwo w kwalifikacjach, mimo trudniejszych warunków, na poważnie wzięła czołowa czwórka Pucharu Świata. Najpierw Stefan Kraft skoczył 134 metry, co dało mu trzecie miejsce. Kolejny na liście startowej Halvor Egner Granerud musiał nieco poczekać na swoją próbę, ze względu na prośbę trenera o obniżenie belki startowej. Po chwili poprawiły się też warunki, a to spowodowało, że sędziowie obniżyli rozbieg o w sumie 4 poziomy, do belki nr 12. Dosłownie kilka chwil później wiatr w plecy znów się wzmógł, a belka powędrowała w górę, na 13 platformę. To wyraźnie denerwowało Norwega, który wciąż czekał na oddanie skoku.

Ostatecznie zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni skoczył zaledwie 123 metry, wskakując na 9. miejsce. Niewiele lepiej skoczył Anze Lanisek, który wylądował na 126 metrze i wdarł się na drugie miejsce. Dawid Kubacki, w trudnych warunkach, zdołał skoczyć 2 metry dalej, co pozwoliło wyprzedzić Słoweńca, ale nie starczyło na Daniela Tschofeniga, który okazał się zwycięzcą konkursu kwalifikacyjnego.

Poza Kubackim, wyniki reprezentantów Polski nie były bardzo dobre. 15. miejsce zajął Kamil Stoch, a lokatę niżej uplasował się Aleksander Zniszczoł. Piotr Żyła skończył rywalizację na 25. miejscu, Paweł Wąsek na 33, a Jan Habdas na 35 lokacie.

Choć w jedynej dziś ocenianej serii Dawid Kubacki nie okazał się najlepszy, jego wyniki pokazywały, że w niedzielę będzie głównym faworytem do zwycięstwa. Po wygraniu dwóch wcześniejszych treningów, w kwalifikacjach przyszło Polakowi przegrać jedynie z Tschofenigiem. Halvor Egner Granerud, po dwóch drugich miejscach w seriach próbnych, w kwalifikacjach był dopiero jedenasty, a Anze Lanisek zajął dziś kolejno siódme, dziewiąte i trzecie miejsce.

W sobotę o 16:00 ma rozpocząć się konkurs drużynowy. Niedzielna rywalizacja indywidualna ma wystartować dokładnie o tej samej porze. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA