Polscy skoczkowie w większości wrócili z Turnieju Czterech Skoczni w dobrych nastrojach. Dawid Kubacki zajął w nim drugie miejsce, a Piotr Żyła i Kamil Stoch skończyli tuż za podium, na 4. i 5. pozycji. Przyzwoicie zaprezentował się także Paweł Wąsek który punktował we wszystkich konkursach, z wyjątkiem ostatniego w Bischofshofen i zajął ostatecznie 22. miejsce. Powody do niepokoju dali nam za to Stefan Hula i Jan Habdas. Zwłaszcza po 19-latku spodziewano się czegoś więcej.
Młody skoczek nieźle spisywał się w Pucharze Kontynentalnym. Regularnie kończył zawody w czołowej dziesiątce, był nawet 4. w norweskim Vikersund. Przeskok do Pucharu Świata okazał się dla niego jednak bardzo trudny. Wszystkie konkursy TCS kończył w piątej dziesiątce, a do zawodów w Ga-Pa w ogóle się nie zakwalifikował.
Zdziwiony takim stanem rzeczy nie jest wiceprezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego i były fizjoterapeuta naszej kadry - Rafał Kot. W rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty przyznał, że miał wątpliwości co do powoływania Habdasa na tak wielką imprezę. - Mówiłem, że to był skok na zbyt głęboką wodę i można powiedzieć, że Janek w tej głębokiej wodzie się utopił - stwierdził wprost. - Z drugiej strony, kogo mieliśmy wystawić? Trudno przecież, żebyśmy nie obsadzali wszystkich przysługujących nam miejsc. Janek nie poradził sobie z presją, choć w Pucharze Kontynentalnym skakał nieźle. Ja się tego obawiałem i dlatego byłem zdania, by nie jechał na tak wymagający turniej - dodał.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Występ Habdasa porównał do nieudanych ubiegłorocznych startów w Pucharze Świata w wykonaniu Tomasza Pilcha. Ekspert widzi w tym głębszy problem - polscy juniorzy mają dużo więcej kłopotów z adaptacją w światowej elicie niż ich zagraniczni rówieśnicy. - Nie wiem, czy to kwestia mentalności, czy jakichś niedociągnięć w prowadzeniu, gdy muszą przeskoczyć na wyższy poziom, ale pewne jest, że nie potrafimy tych młodych talentów oszlifować. Czołówka światowa zupełnie nam uciekła w tym aspekcie i to powód do wielkiego niepokoju - spuentował Kot.