Fatalna seria Markusa Eisenbichlera trwa. Mistrz świata z Seefeld od początku sezonu nie potrafi znaleźć formy, która pozwoli mu skutecznie walczyć o zwycięstwa w kolejnych konkursach. Do tej pory uzbierał tylko 116 punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i zajmuje dopiero 17. miejsce. Niemiec fatalnie wypadł przed własną publicznością w Oberstdorfie, podczas pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni.
Eisenbichler narzekał już podczas kwalifikacji, w których zajął dopiero 25. miejsce. - Nienawidzę takiego skakania. Ten skok był dramatyczny. Kończy mi się cierpliwość do tego sportu. Nie życzę nikomu tego uczucia. Co za g***o - wściekał się w rozmowie z "Bildem".
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
W samym konkursie poszło mu jeszcze gorzej. Odpadł już po pierwszej serii. Później zastanawiał się nad wycofaniem z rywalizacji. - Wszystko poszło źle. Muszę porozmawiać z trenerami o tym, czy dalsza rywalizacja ma sens. To po prostu nie jest miłe. Muszę pomyśleć, co jeszcze mogę zrobić - powiedział w rozmowie z ZDF, o czym pisaliśmy ->>> TUTAJ.
Ostatecznie Eisenbichler został w niemieckiej kadrze na drugi konkurs, który tradycyjnie odbywa się w Nowy Rok w Garmisch-Partenkirchen. Kto wie, czy nie popełnił tym samym błędu. W pierwszej serii konkursu znów najadł się bowiem wstydu. Przegrał rywalizacje w systemie KO z rodakiem, Piusem Paschke i znów nie zakwalifikował się do finałowej trzydziestki!
Markus Eisenbichler skoczył 124 metry i uzyskał notę 111,9 pkt. Paschke wylądował o pół metra dalej i dostał notę 115,1 pkt. Eisenbichler przegrał bezpośredni pojedynek i nie załapał się nawet do tzw. "lucky loosers", czyli piątki skoczków z najlepszymi wynikami, którzy mimo porażki w systemie KO, zakwalifikują się do drugiej serii.
Konkurs na Grosse Olympiaschanze trwa. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Sport.pl ->>> W TYM MIEJSCU.