Piotr Żyła w kwalifikacjach w Garmisch-Partenkirchen zajął czwarte miejsce po skoku na 135,5 metra. Wydawałoby się, że jego próba musiała być naprawdę dobra, ale Thomas Thurnbichler tłumaczy, że Polak zrobił coś z niczego - wyratował się i skoczył dobrze, pomimo sporego błędu.
- Piotrek stracił balans w przejściu do wybicia na progu, ale pokazał, że umie na takie sytuacje reagować, a to bardzo ważne. Improwizował, a skoczył naprawdę świetnie. Wykonał ogromną pracę w powietrzu - mówił Thurnbichler.
Tych błędów nie widział, a przynajmniej o nich nie mówił, sam skoczek. - W treningach to jeszcze nie było to, musiałem się rozbudzić i nakręcić. Musiałem też sprawdzić, co się konkretnie, co się dzieje i jak to wszystko wygląda, bo na kwalifikacje to już trzeba wiedzieć, co się chce zrobić i pójść to wykonać. Może nie był to jeszcze pełen ogień, ale już ogień - opisuje swoje sobotnie skoki Żyła.
Zapytany o warunki podczas skoków Żyła mówi, że nie widzi w nich nic kluczowego dla swojej dyspozycji. - W treningach czułem, że mam trochę takiego ciężaru z tyłu, ale później już nie. Mnie to w sumie lata, istotne, żeby zrobić swoją robotę, to jest najważniejsze. Oddałem w porządku skok i dlatego jestem zadowolony - przekonuje.
Wielu rywali Polaków w rozmowach z dziennikarzami powtarzało, że mieli problemy ze zmianą skoczni z Oberstdorfu na Ga-Pa. Ale nie Żyła. - Teraz nie ma dla mnie znaczenia, na jakim obiekcie skaczę. Chcę swoje zrobić, czy tu, czy tam i nie ma to większego znaczenia. Kwestia motywacji, nastawienia i takie psychologiczne sprawy - twierdzi skoczek.
To znakomite informacje, najważniejsze bezpośrednio przed noworocznym konkursem i kolejną szansą do walki w czołówce Turnieju Czterech Skoczni. Bo faktycznie, w zeszłych latach wielokrotnie zdania o "wyboistym" rozbiegu, czy problemach z warunkami padały z ust Polaków, gdy narzekali też inni. Tym razem jest cisza, a nawet zaprzeczenie, że nic takiego się nie dzieje. I nawet jeśli zawodnicy Thomasa Thurnbichlera robią dobrą minę do złej gry, to wygląda ona o wiele przyjemniej, niż to, na jaki odbiór mogą liczyć problemy i żale ich przeciwników.
Jak Żyła spędził jeden wolny dzień, który Polacy mieli na przejechanie do Garmisch? - Odpocząłem sobie fajnie, pograłem coś na gitarze, więc było dobrze i się zregenerowałem - zdradza.
A jak będzie w Sylwestra? - W gaźnik, nie? - śmieje się Żyła. Ale okazuje się, że to faktycznie tylko żart. - Nie no, normalnie do spania. Znaczy siądniemy pewnie sobie razem, ale każdy już gdzieś koło jedenastej, czy tej północy będzie się rozchodził do pokoi, żeby się wyciszyć i zasnąć - zapowiada drugi skoczek klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni.
W parze systemu KO w drugim konkursie TCS Żyła zmierzy się z Finem Anttim Aalto. - Nie patrzę na to, z kim skaczę, ani na to, co może zrobić kolega z pary, tylko skupiam się na sobie. Jak poszaleję za dużo, to zwracam uwagę, czy jest szansa na "lucky losera", ale chcę walczyć o zwycięstwo, więc mam nadzieję, że jutro wygram w parze i będę w czołówce - podsumowuje Piotr Żyła. Pierwsza seria konkursu w Ga-Pa ruszy w niedzielę, 1 stycznia o godzinie 14:00. Półtorej godziny wcześniej zaplanowano serię próbną.