Była godzina 18:32, gdy Stefan Kraft oddał swój kapitalny skok na 138 metrów przy poprawiającym się wietrze. Chwile później na belce startowej miał się pojawić Kamil Stoch, ale szybko okazało się, że Polak znowu będzie miał problemy z warunkami. Tym razem nie były one ze słabe, ale zaczęło wiać zdecydowanie za mocno pod narty. Kamil Stoch czekał i czekał. W pewnym momencie kilka razy wybuchał nawet rozbrajającym śmiechem, bo doskonale wie, jak często ostatnio przed jego skokami psują się warunki. - Nie uśmiechałem się, po prostu się już z tego śmiałem. Co to za różnica czy mnie przytrzyma Borek, czy nie. Lepiej jechać jeden za drugim - mówił Stoch w Eurosporcie.
Trudno winić tutaj jury i sam FIS, bo wiatr odmienił się diametralnie. Mimo że przez cały konkurs wiało w plecy (mocniej lub słabiej), to nagle pojawiły się mocne podmuchy wiatru pod narty. Na tyle mocne, że przy 15 belce skok Stocha byłyby bardzo niebezpieczny. Ba, wydaje się nawet, że w tamtym momencie obniżenie belki o dwie lub trzy też by nie miało większego znaczenia. Profil local SJ result na Twitterze wyliczył nawet, że w tej sytuacji konieczne mogłoby być obniżenie rozbiegu być może nawet o 10 pozycji.
Jury na takie działanie nie mogło sobie pozwolić, bo byłaby to decyzja niezwykle kontrowersyjna. Tym bardziej że Borek Sedlak nie mógł mieć pewności, kiedy wiatr znowu się odwróci. Puścić Polaka też nie było można, bo w momencie najlepszego wiatru musiałby polecieć ponad 150 metrów, by objąć prowadzenie. A mowa o skoczni HS 137, gdzie rekord 143,5 metra trzyma się od. 19 lat. FIS i Stoch znaleźli się więc w absolutnie patowej sytuacji.
FIS musiał więc czekać, ale to kompletnie rozbiło przygotowanie Kamila Stocha. Tuż po konkursie nieco podminowany był Thomas Thurnbichler, który właściwie już w drugim zdaniu w wypowiedzi dla Eurosportu sam zahaczył właśnie o kwestie Stocha. - Nie jestem szczęśliwy i zadowolony z tego, co stało się z Kamilem Stochem. Kamil czekał na górze ponad 10 minut. Mówiliśmy do jury, żeby puszczali przedskoczka, by rozbieg nie stał się wolniejszy. Powinniśmy pomyśleć o tym, że skoczek siedzi tam na górze z wkładkami do butów, które utrudniają mu poruszanie. Ale jest jak jest - mówił lekko zdenerwowany trener biało-czerwonych.
I dodał: - To był bardzo dobry początek, ale nie jestem w pełni szczęśliwy. Dawid Kubacki oddał dwa dobre skoki, ale też mają rezerwy. Dawid jest w pozycji atakującego co jest dobre - mówił na antenie Eurosportu Thomas Thurnbichler.
Wydaje się, że jedynym lepszym rozwiązaniem byłoby tu po prostu zarządzenie 5- lub 10-minutowej przerwy, by skoczek mógł odetchnąć, jeszcze raz rozgrzać mięśnie lub po prostu wyjąć wkładki. I o to trener naszej kadry mógł mieć pretensje.
Ostatecznie Kamil Stoch zasiadł na belce startowej dopiero o godzinie 18:45, co oznacza, że czekał na skok dokładnie 13 minut, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że do skoku musiał być już przygotowany przed skokiem Stefana Krafta, to oznacza, że spędził 15 minut w zapiętych butach, z mocno niewygodnymi wkładkami. Te pomagają skoczkom w locie, ale nie zwykle utrudniają chodzenie, czy nawet stanie, bo noga jest tam dość nienaturalnie wygięta. W takich warunkach oddanie kapitalnego skoku było bardzo mocno utrudnione. Inni zawodnicy, którzy startowali po Stochu nie mieli jeszcze zapiętych butów, ba Granerud, który jechał na końcu wrócił nawet do poczekalni, by coś przekąsić.
- Na szczęście nie było zimno, wiec ciepło nie ucieka. Chociaż jak stoisz w pewnym ekwipunku, to potem nie jest łatwo, ale nie będę narzekał. Drugi skok nie był tak dobry, tak czysty, jak pierwszy. Jednak kończę w pierwszej dziesiątce, więc jestem zadowolony - powiedział dość Stoch na antenie Eurosportu.
Ostatecznie Kamil Stoch poleciał w drugiej serii 130 metrów, co było skokiem dobrym, ale nie takim, który pozwoliłby mu walczyć o podium w zawodach. Ostatecznie Stoch skończył w czwartek na dziewiątym miejscu.
To również oznacza, że po jedenastu latach z rzędu Kamil Stoch przerywa niesamowitą serię 11 lat kalendarzowym z przynajmniej jednym zwycięstwem w Pucharze Świata. Od dwóch lat Polak śrubował ten rekord, ale w 2022 roku nie udało mu się wygrać ani jednego konkursu. W tym roku skoczków zobaczymy jeszcze w czasie sylwestrowych treningów i kwalifikacji w Ga-Pa, ale konkurs obejrzymy już tradycyjnie w Nowy Rok.